Terapia CAR-T może być ostatnią szansą dla 19-letniego Piotra. NFZ za nią nie zapłaci, mimo że jest objęta refundacją

Jest szansa na życie, ale znowu nie ma pieniędzy. 19-letni Piotr leczony we wrocławskim Przylądku Nadziei po raz czwarty walczy z nowotworem. Według lekarzy, ponowne zastosowanie terapii CAR-T może być skuteczne, ale NFZ refunduje tylko pierwsze podanie. Nastolatek 4 lata temu sam zbierał pieniądze na leczenie, bo wtedy jeszcze ta terapia w Polsce nie była refundowana. To jednak nie ma dla Funduszu znaczenia. - W tej sytuacji pozostaje tylko publiczna zbiórka - tłumaczy Kamil Kuchta z Fundacji na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową:
- Raz już miał szansę, dostał CAR-T, ale tę szansę sobie sam tak naprawdę załatwił, bo musiał na to zebrać ponad milion złotych. Teraz terapia CAR-T jest już refundowana, ale Piotrek nie może z tego skorzystać, bo tylko pierwszy raz jest refundowany, więc musi po raz drugi zebrać.
Przeczytaj: Kłótnia o niemiecki napis na moście Grunwaldzkim. Miasto i konserwator zabytków... umywają ręce
"Po pierwszej terapii CAR-T Piotr przez 4 lata czuł się dobrze"
Anna Turek, mama Piotra podkreśla, że po pierwszym zastosowaniu terapii CAR -T syn przez prawie 4 lata czuł się dobrze, drugie podanie to może być szansa nie tylko dla niego, ale także innych dzieci, które mogą w przyszłości potrzebować takiego leczenia:
- Piotr swoim cierpieniem, swoją chorobą daje szansę sprawdzenia, bo my tego nie wiemy jak to zadziała, ale mamy szansę to sprawdzić, podać mu. Lekarze widzą szansę w tej terapii, bo raz ona już prawie zadziałała.
Wcześniejsze zastosowanie terapii wyklucza możliwość kolejnego finansowania
Zgodnie z przepisami, Narodowy Fundusz Zdrowia może opłacić leczenie tylko raz. - Dla Funduszu nie ma znaczenia, że wtedy było sfinansowane z publicznej zbiórki - tłumaczy rzeczniczka Dolnośląskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia, Anna Szewczuk- Łebska:
- Jednym z kryteriów, które w tym konkretnym programie lekowym, jest uznawane za kryterium wykluczające możliwość takiego leczenia, jest już wcześniejsze zastosowanie takiej terapii, niezależnie od tego z jakich źródeł było to leczenie finansowane. Dzieje się tak ponieważ nie ma jeszcze wystarczających dowodów na skuteczność ponawiania tego leczenia i na trwałość efektów tego leczenia.
Sprawdź: Winda w 11-piętrowym budynku nie działa od dwóch tygodni. Mieszkańcy nie wiedzieli, że muszą oddać głos ws. remontu
Koszt terapii to 1 400 000 złotych. To szansa nie tylko dla Piotra
W tej sytuacji pozostaje tylko publiczna zbiórka, do której zachęca między innymi kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej we Wrocławiu. Prof. Krzysztof Kałwak widzi szansę w ponownym zastosowaniu terapii, nie tylko dla tego dziecka, ale także podobnych pacjentów w przyszłości:
- To jest dla niego największa szansa. badania amerykańskie i europejskie dowodzą, że wyniki takiej drugiej terapii CAR-T są całkiem obiecujące, a jednocześnie wybitnie nietoksyczne, co w sytuacji Piotrusia ma szczególne znaczenie. Wierzymy, że przetrze on szlak również w Polsce do powtórnych terapii CAR-T, które mają sens.
Koszt terapii CAR-T to prawie milion 400 tysięcy złotych. Zbiórkę dla chłopca wsparło już 1500 osób, na razie udało się jednak uzbierać niewiele ponad sto tysięcy. Więcej informacji o zbiórce można przeczytać TUTAJ.
W regionie: Powstanie nowy odcinek trasy S8! Jest zielone światło dla budowy 11-kilometrowego odcinka
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

