Samosąd w Wałbrzychu. Najpierw pobili Paragwajczyka, później chcieli wystraszyć innych obcokrajowców

Aktualizacja:
Wcześniej pisaliśmy:
Grupa kilkudziesięciu osób próbowała we wtorek (15 lipca) nastraszyć obcokrajowców mieszkających w jednym z pensjonatów w dzielnicy Szczawienko w Wałbrzychu. Ludzie w kapturach odpalili też race. Zgromadzenie jest najprawdopodobniej pokłosiem incydentu z poprzedniego dnia. Wtedy zgłoszono, że Paragwajczyk ma nagrywać telefonem dzieci, przypomina komisarz Marcin Świeży z miejscowej Policji:
- Ze zgłoszenia nie wynikało, że to będzie obcokrajowiec. Policjanci ustalili, że to jest 40-letni Paragwajczyk, on dobrowolnie pokazał policjantom telefon - ustalili, że nie ma nic niepokojącego w tym telefonie. Interwencja była niepotwierdzona. Jednakże później doszło do kolejnej interwencji, gdyż zebrała się grupa mieszkańców i tam doszło już niestety do naruszenia nietykalności cielesnej tego mężczyzny, który trafił do szpitala.
Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Mężczyzna miał przyjechać do Polski legalnie i pracować na pobliskiej strefie ekonomicznej. W sprawie jego pobicia zatrzymano dwie osoby, które usłyszą zarzuty. Grozi im do 5 lat pozbawienia wolności.
Sprawdź: Szełemej, Raczyński, Kupaj, Rokaszewicz, Łużniak. Sprawdzamy oświadczenia majątkowe dolnośląskich prezydentów
Policja: W naszym mieście jest bezpiecznie
We wtorek na Szczawienku w ruch poszły race i wyzwiska. Policja była na miejscu już wcześniej. Funkcjonariusze zapewniają, że mieszkańcy są bezpieczni, a obcokrajowcy również mają prawo do bezpiecznego pobytu.
- Zebrała się grupa około 50 osób, która manifestowała swoje niezadowolenie z tego, że w naszym mieście są imigranci. Zrobiliśmy wszystko, aby do eskalacji konfliktu nie doszło. Te osoby się rozeszły. Apeluję do mieszkańców, aby nie brali udziału w tego typu zbiegowiskach, ponieważ w naszym mieście jest bezpiecznie. Na 1800 stwierdzonych przestępstw na terenie Wałbrzycha i powiatu wałbrzyskiego tylko 18 dotyczyło obcokrajowców - mówi komisarz Marcin Świeży.
We wtorkowym incydencie nikt nie ucierpiał. Nie podjęto jeszcze decyzji, czy ktoś poniesie konsekwencje.
