Kilkuletnie dziewczynki skrzywdzone w rodzinie zastępczej. Instytucje państwa nie poniosą odpowiedzialności

Ta sprawa w lutym br. wstrząsnęła nie tylko Dolnym Śląskiem. W jednej z wsi pod Głogowem, policja zatrzymała 46-letniego Mariusza D. który prowadząc z żoną rodzinę zastępczą, zdaniem śledczych wielokrotnie wykorzystywał seksualnie dwie dziewczynki w wieku czterech oraz pięciu lat. Oprócz tego, młodsza siostra jednej z ofiar była prześladowana psychicznie i fizycznie, również przez małżonkę oskarżonego o pedofilię. Akt oskarżenia wkrótce trafi do sądu. Śledczy w odrębnym postępowaniu sprawdzali jednocześnie ewentualne uchybienia instytucji odpowiedzialnych za kontrolę nad rodziną: - Ten wątek właśnie został umorzony - tłumaczy Liliana Łukasiewicz z legnickiej prokuratury:
- Dzieci nie sygnalizowały żadnych nieprawidłowości. To były małe dziewczynki. Z psychologicznego punktu widzenia takie dzieci bardzo łatwo zastraszyć. One nawet kiedy osoba wyznaczona do kontroli... Nawet w czasie takich rozmów one nie ujawniają, że zostały skrzywdzone.
Sprawdź: Jechał jak wariat a potem pochwalił się tym w sieci. Policja nie wystawi mandatu. Kierowca uniknie kary?
Dziewczynki opowiedziały o dramacie dopiero po kilku miesiącach
Sprawa wykorzystywania seksualnego wypłynęła na jaw, gdy dziewczynki zostały adoptowane przez nowych rodziców. Po wielu miesiącach, gdy dorośli zdobyli zaufanie dzieci, dowiedzieli się o gehennie, jaką przeszły maluchy. - Pracownicy PCPR-u i POPZ-tu przeprowadzali kontrole, ale nawet podczas godzinnych wywiadów nie byli w stanie wzbudzić u maluchów pełnego zaufania - tłumaczy rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy, Liliana Łukasiewicz:
- To że dotknęły te dzieci nieprawidłowości i jakaś krzywda ze strony tego ojca zastępczego, to zostało ujawnione dopiero przez te dzieci po kilku miesiącach, a nawet roku w drugim przypadku. Po tym jak te dzieci zostały przekazane do rodzin adopcyjnych, gdy miały już odpowiednie zaufanie do tych rodzin, to wtedy to wypłynęło.
I właśnie dlatego śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez pracowników socjalnych zostało umorzone. Z kolei małżeństwu D. grożą surowe wyroki: kobieta może trafić do więzienia na 8 lat za znęcanie się nad podopiecznymi. Mężczyzna, za wykorzystanie seksualne dzieci, może spędzić za kratami resztę życia. Mariusz D. nie przyznaje się do winy.
Przeczytaj również: Nowoczesna szkoła i przedszkole w Ołdrzychowicach. Trwa odbudowa po powodzi
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

