Piechotą z Medyki do Brukseli. Nie może już służyć na froncie, więc w ten sposób chce pomóc Ukrainie
Ze względów zdrowotnych nie może już bronić Ukrainy z karabinem w ręku. Wybrał się więc do Brukseli... na piechotę. Od granicy polsko-ukraińskiej to około 1,5 tysiąca kilometrów. Andrij Madżarow przechodzi właśnie przez Dolny Śląsk. W Europarlamencie chce nie tylko dziękować za dotychczasowe wsparcie ojczyzny, ale również prosić o utworzenie międzynarodowej komisji nadzorującej wykorzystanie pieniędzy przeznaczonych na obronę. Znane są bowiem przypadki, gdy te środki trafiały na konta polityków.
- Wszyscy wiedzą o potężnej korupcji, jaka gnębi Ukrainę, i pomocy, która nie zawsze dochodzi do frontu. Także moim celem są rozmowy o stworzeniu komisji przedstawicieli tych krajów, które pomagają Ukrainie - komisji, która będzie kontrolowała tę pomoc, aby nie trafiała ona do kieszeni naszych polityków - mówi Andrij Madżarow.
Sprawdź też: Postrzelił, a następnie kopał obcokrajowca. Jest akt oskarżenia
"Już osiągnąłem niewielki, ale ważny sukces"
Andrij Madżarow przez trzy lata był zwiadowcą. Walczył na frontach w okolicach Doniecka, Kijowa, Charkowa i Zaporoża. Na wojnie stracił słuch w jednym uchu, a postępująca choroba pozbawia go wzroku w prawym oku. Jego marzeniem jest powrót z żoną i dziećmi do rodzinnego Berdiańska i odbudowa miasta ze zniszczeń wojennych. - Wiem że już osiągnąłem niewielki, ale ważny sukces - tłumaczy piechur:
- Spotkałem wielu Ukraińców i Polaków, wolontariuszy, którzy pomagają mojej ojczyźnie. Wcześniej się nie znali. Podczas tych spotkań oni się poznali i obecnie pracują razem. To ważne, ale równie ważna jest reakcja części europarlamentarzystów. Powiedzieli mi, że się ze mną spotkają i będziemy rozmawiali.
Podczas rozmów z ludźmi napotkanymi na drodze Andrij Madżarow podkreśla, jak istotny jest obecny opór wojsk ukraińskich wobec najeźdźcy. Piechur nie ma wątpliwości, że jeśli Ukraina padnie, to inne europejskie kraje wcześniej czy później również czeka wojna z Rosją.
Przeczytaj: Pijana matka była zagrożeniem dla dzieci. Legnicki dzielnicowy zorganizował im nocleg w swoim domu
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


