Wałbrzyskie siatkarki walczą o przyszłość klubu. Prezydent unieważnił konkurs

Prezydent Wałbrzycha unieważnił otwarty konkurs na realizację zadań publicznych z zakresu wspierania i upowszechniania kultury fizycznej w zakresie piłki siatkowej. To efekt protestu społeczności skupionej wokół klubu MKS Chełmiec Wodociągi Wałbrzych, w którym około 130 dziewcząt trenuje siatkówkę.
Działacze i rodzice, którzy od 18 lat społecznie pracują w MKS Chełmiec Wodociągi Wałbrzych, domagali się od władz Wałbrzycha unieważnienia konkursu na dotację z budżetu miasta. To dlatego, że konkurs uniemożliwiał ich klubowi ubieganie się o te środki - powodem był brak sekcji siatkówki męskiej.
Przeczytaj: Piechotą z Medyki do Brukseli. Nie może już służyć na froncie, więc w ten sposób chce pomóc Ukrainie
Nie chcą połączenia z innymi klubami siatkarskimi
- To była próba zmuszenia nas do połączenia z dwoma innymi klubami siatkarskimi działającymi w Wałbrzychu, czyli KPS Chełmiec i Kinder Volley. A takie działanie byłoby ze szkodą dla naszych zawodniczek - mówi Krystyna Nawrocka, prezes MKS Chełmiec Wodociągi Wałbrzych:
- Naszym zdaniem i z doświadczenia, które jest w środowisku, nie przetrwa sekcja dziewcząt, która będzie liczyła kilkaset osób. Będzie prawidłowe szkolenie, natomiast na pewno znaczna część dziewcząt odejdzie i znaczna część nie będzie grała.
O konieczności łączenia wałbrzyskich klubów sportowych Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha, mówił kilka tygodni temu podczas konferencji prasowej poświęconej koszykówce:
- Utrzymujemy bardzo wiele drużyn. Czasami mamy wrażenie, że jakby było ich za dużo, bo mamy takie aspiracje, takie mamy historie. Chciałbym bardzo, żeby proces konsolidacji środowisk sportowych był naturalny, niewymuszony i żeby postępował. Mówię tu o innych dyscyplinach drużynowych.
W regionie: Koczowali i śmiecili na chronionym obszarze. Chcieli... mieć blisko na jagody
"W większej grupie nie będzie przestrzeni na indywidualne podejście"
Na połączenie klubów nie zgadzają się jednak rodzice i same zawodniczki MKS Chełmiec Wodociągi. - Nasze podopieczne stracą szansę na wszechstronny rozwój, którą daje im nasz klub - podkreśla Maja Jońska, która w przeszłości była zawodniczką, a dziś jest drugą trenerką drugoligowej drużyny seniorek oraz mamą jednej z zawodniczek drużyn młodzieżowych:
- Jestem święcie przekonana, że jeżeli połączymy kluby i będziemy mieć 350 dziewczyn, na to podejście indywidualne nie będzie po prostu miejsca. W większej grupie nie będzie na to przestrzeni. To jest po prostu połączenie nie tylko aktywności sportowej, ale też zdrowia psychicznego, które ja osobiście stawiam na pierwszym miejscu.
- Boimy się o przyszłość naszej drużyny i całego klubu - dodaje Zuzanna Głowacka, rozgrywająca drugoligowej drużyny MKS Chełmiec Wodociągi:
- To są dwa osobne kluby, które mają własne osiągnięcia i działają od lat osobno. I dlaczego mamy to zmieniać? Trenujemy, ale mamy też to z tyłu głowy. Jednak staramy się robić swoją robotę, żeby zdobyć nasze marzenia i osiągnąć cele, które są postawione na ten sezon.
Polecamy: Poznajcie nowe trasy MTB w Nowej Rudzie. Przed nami aktywny weekend z Ostrym Kołem
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

