Wspólne szkolenia strażaków z Polski i Czech. Rozpoczynają się manewry medyczne „Proch”

Urazy po upadku ze skał, wypadek na strzelnicy, a nawet odbieranie porodu. To zadania, które stoją przed strażakami z Polski i Czech, którzy rozpoczynają właśnie w powiecie karkonoskim manewry medyczne pod kryptonimem „Proch”. Jak mówi st. bryg. Andrzej Ciosk, komendant jeleniogórskiej PSP, w manewrach chodzi o to, by ciągle podnosić swoje umiejętności, które mogą się przydać w codziennej pracy:
- Szkolimy się po to, żeby polepszyć nasz warsztat, jeżeli chodzi o kwalifikowaną pierwszą pomoc. Wymieniamy się naszymi doświadczeniami, te wszystkie zadania mają aspekt odnajdywania się w terenie i najważniejsze – ćwiczenia pod okiem doświadczonych osób, instruktorów ratownictwa medycznego.
Przeczytaj: Jak chronić cywilów w czasie wojny? Ukraińscy samorządowcy doradzają Polakom
"Ta powtarzalność bardzo się przydaje"
Górskie tereny są szczególnie narażone na powodzie i pożary. Manewry pomogą jeszcze szybciej reagować i skuteczniej chronić mieszkańców oraz turystów. Zadania, jakie są stawiane przed strażakami, to sytuacje z codziennych działań, przekonuje st. bryg. Andrzej Ciosk:
- Zadania dotyczą sytuacji pożarowych. Mamy urazy, które mogą powstać w wyniku poruszania się w trudnym terenie – na skałach. Mamy też urazy związane z masywnymi krwotokami w wyniku postrzału. I mamy jedno z zadań polegające na tym, że będziemy uczestniczyć i odbierać poród.
Jak twierdzi asp. Rafał Jabłoński, Wojewódzki Koordynator Ratownictwa Medycznego, ćwiczeń związanych z pomocą medyczną nigdy dość:
- W straży pożarnej istnieje powiedzenie, że nie ma dwóch tych samych wyjazdów do zdarzeń. Niemniej jednak ta powtarzalność naprawdę się przydaje i bardzo często spotykamy się z tym samym. Natomiast ratownictwo medyczne jest na tyle ważne, ze warto powtarzać nawet te same czynności - mimo tego, że już mieliśmy z tym styczność wcześniej.
Ważne: Dyrektor szpitala na Borowskiej odwołany! W tle konflikt z personelem placówki
Czeski strażak: Dla nas te zdarzenia są nowością
Dla Czechów to okazja do podpatrzenia pracy naszych ratowników, mówi Jakub Menšík, strażak z Semili:
- My nie spotykamy się aż tak często z sytuacją, w której konieczne jest udzielanie przez nas pierwszej pomocy zakrojonej aż na taką skalę. Tutaj ćwiczone są takie sytuacje, które w przypadku polskich kolegów się zdarzają. Dla nas te zdarzenia są nowością.
Manewry potrwają do piątku, 17 października. Bierze w nich udział 35 zespołów z całej Polski oraz strażacy z Czech.

W regionie: Polanica-Zdrój stawia na bezpieczeństwo. Powstaje nowoczesne Centrum Zarządzania Kryzysowego
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

