Legnickie szkoły dla dorosłych wyłudzały dofinansowania? Miasto mogło stracić nawet 2 mln złotych rocznie

Kolejny przypadek martwych dusz w legnickich szkołach dla pracujących? Rozstrzygnięciem tej kwestii ma się zająć tamtejsza prokuratura. Samorządowcy są przekonani, że szefowie jednej z uczelni świadomie zawyżali w raportach liczbę słuchaczy, by otrzymać od miasta większą dotację edukacyjną. Wniosek o wszczęcie śledztwa trafił już do organów ścigania. - Jednocześnie sprawdzamy dotychczasowy sposób rozliczeń wszystkich tego typu placówek w mieście - przyznaje Grzegorz Koczubaj, rzecznik magistratu:
- Ten system jest bardzo niedoskonały i w związku z tym miasto - stojąc na straży wydatków publicznych - postanowiło bardziej skrupulatnie przyjrzeć się funkcjonowaniu takich podmiotów. Stąd też kontrole w kolejnych szkołach, żeby zobaczyć czy te pieniądze są rzeczywiście należne.
Przeczytaj również: Tragiczny wypadek na DK 15 w powiecie milickim. Jedna osoba nie żyje, dwie są ranne
Miasto szacuje straty na ponad 2 miliony złotych w skali roku
Pod koniec ub. miesiąca łódzcy prokuratorzy zatrzymali 14 dyrektorek jednej z sieci szkół - w tym również w Legnicy, o czym informowaliśmy na portalu Radia Wrocław. Śledczy szacują, że podając w rozliczeniach zawyżoną liczbę uczniów kobiety wyłudziły około 40 milionów złotych. W przypadku najnowszego donosu do legnickiej prokuratury, miasto szacuje straty na ponad 2 miliony złotych w skali roku. - Właśnie poprosiliśmy magistrat o dosłanie kolejnych danych w tej sprawie - mówi Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka legnickiej prokuratury okręgowej:
- Te nieprawidłowości miały polegać na uzupełnianiu podpisów słuchaczy, na skutek czego uzyskiwano później dotacje wynikającą z frekwencji tych słuchaczy na zajęciach, która przysługiwała szkołom z Urzędu Miasta w Legnicy.
Pracownicy legnickiego wydziału oświaty rozpoczęli kontrole rozliczeń wszystkich tego typu placówek w mieście. Wątpliwości budzą nie tylko same wnioski o wypłatę wielomilionowych dotacji. Okazuje się bowiem, że niektóre szkoły nie miały nawet wystarczającej liczby klas umożliwiających przeprowadzenie zadeklarowanej liczby lekcji.
Prokuratura informowała o nieprawidłowościach już dwa lata temu
Z nieoficjalnych szacunków wynika, że na opłatach za fikcyjną edukację miasto mogło stracić łącznie ponad 20 milionów złotych. O jednej z legnickich placówek, w których dochodziło do wyłudzeń prokurator Radosław Wrębiak mówił już przed dwoma laty:
- W Prokuraturze Okręgowej w Łodzi prowadzona jest duża sprawa dotycząca podmiotu założycielskiego tych szkół, która dotyczy doprowadzenia szeregu urzędów miast do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. A dotyczące właśnie posługiwania się nierzetelnymi, poświadczającymi nieprawdę dokumentami w celu wyłudzenia dotacji oświatowych.
Magistrat kontroluje liczbę osób, które korzystają ze szkół
W ostatnich tygodniach na lekcjach pojawili się pracownicy wydziału oświaty, by sprawdzić ile osób zasiada w ławkach, jak jest sprawdzana obecność i co później zostaje w dokumentach. - W jednej ze szkół kontrola wykazała, że uczniów jest mniej o 1/3 - relacjonuje Grzegorz Koczubaj, rzecznik urzędu Miasta w Legnicy:
- W stosunku do liczby zgłoszonych w dokumentach tam było około stu osób "in minus". Sto razy stawka, cykle jest dwu, albo trzyletni... otrzymujemy bardzo konkretne pieniądze.
Więcej na ten temat w programie "Para dla Dolnego Śląska" mówił Andrzej Andrzejewski, który zajmuje się sprawą legnickich szkół dla osób pracujących:
Naszym gościem był także prof. Piotr Mikiewicz, dyrektor Dolnośląskiego Centrum Innowacji Edukacyjnych Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu:
W regionie: Politechnika z nowym kierunkiem w Jeleniej Górze. Będzie związany z okolicznym odwiertem termalnym
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

