Miało być suche morsowanie, skończyło się hipotermią. Dramatyczna akcja w Karkonoszach - Radio Wrocław

Miało być suche morsowanie, skończyło się hipotermią. Dramatyczna akcja w Karkonoszach

Dawid Podsiadło
Dawid Podsiadło, Maciej Ryłkiewicz
| 7 miesiecy temu, 2025-11-21, 07:04
Miało być suche morsowanie, skończyło się hipotermią. Dramatyczna akcja w Karkonoszach - Miało być suche morsowanie, skończyło się hipotermią. Dramatyczna akcja w Karkonoszach.
Miało być suche morsowanie, skończyło się hipotermią. Dramatyczna akcja w Karkonoszach.
Fot. GOPR Karkonosze

Tylko dzięki górskim ratownikom suche morsowanie nie skończyło się tragedią. To forma hartowania organizmu poprzez celowe wystawianie go na niską temperaturę bez zakładania odzieży. Wędrowanie po górach bez ubrań jest jednak ekstremalnie ryzykowne, zwłaszcza przy ujemnej temperaturze i podczas silnego wiatru.

- To wymaga dużego zahartowania organizmu. Na pewno wielotygodniowych, jak nie wielomiesięcznych przygotowań, żeby poznać możliwości swojego własnego ciała i w tak trudnych warunkach na pewno wiąże się to z większym ryzykiem niż normalna wycieczka w góry - mówi Adam Tkocz, naczelnik Grupy Karkonoskiej GOPR.

Temat Radia Wrocław: Na AOW zaraz posypią się mandaty. Odcinkowy pomiar prędkości na ostatniej prostej

W czwartek w Karkonoszach przekonał się o tym turysta, któremu pomóc musieli ratownicy GOPR-u. Z grupą znajomych próbował zdobyć najwyższy szczyt Karkonoszy przy widzialności 30 metrów, odczuwalnej temperaturze -15 stopni i wietrze w porywach do 72km/h. Na sobie miał tylko szorty i buty. - Po dotarciu na miejsce oraz dokładnym zbadaniu poszkodowanego, okazało się, że turysta znajduje się w II stopniu hipotermii – był silnie wychłodzony, splątany, niezdolny do kontynuowania marszu - relacjonuje GOPR Karkonosze.

- Tych interwencji związanych z suchych morsowaniem mamy już w skali roku trochę mniej niż jeszcze kilka lat temu. Widać, że ludzie są coraz lepiej przygotowani do tego, ale jednak od czasu do czasu jakaś taka osoba nie do końca świadoma, z czym się to wiąże, ulega tutaj wypadkowi - dodaje Adam Tkocz.

Podczas akcji współpracowały polskie i czeskie służby ratunkowe. Turystę ewakuowano do Pecu pod Śnieżką, a stamtąd czeskim śmigłowcem do szpitala. Ratownicy przypominają, by w góry zawsze zabierać ciepłą odzież, rozważnie planować trasy, a także mieć przy sobie naładowany telefon i latarkę czołową.

Sprawdź też: Tragiczny pożar mieszkania w Lubawce. Nie udało się uratować życia 50-latka


Komentarze (6)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~chyba... 2025-11-21 13:17:20 z adresu IP: (78.9.xxx.xxx)
..go poniosło w tych samych gaciach...
~Greg 2025-11-21 11:34:56 z adresu IP: (37.30.xxx.xxx)
Przecież to głupota, a nie jakieś tam morsowanie...
~eles1949 2025-11-21 11:08:34 z adresu IP: (188.33.xxx.xxx)
Głupota kosztuje - i Czesi i i Polacy powinni wystawić temu typowi duuuuuuu ...y rachunek, ku przestrodze . . .
~/// 2025-11-21 09:41:25 z adresu IP: (185.164.xxx.xxx)
jak do czech poleciał to chyba fajny kwit do zapłaty dostanie :)
~KriS 2025-11-21 08:31:12 z adresu IP: (37.248.xxx.xxx)
Suche morsowanie ... kiedyś mówiło sie na to bezmózgowie. No ale język sie rozwija
~Janusz 2025-11-21 08:23:26 z adresu IP: (31.60.xxx.xxx)
Moda na łażenie w górach bez ubrania to jakiś rak, ludzie są totalnie nie przygotowani do takich wyzwań