Guzy nerki zamieniają w... kule lodu. Wrocławski szpital liderem w nietypowej metodzie leczenia

Guzy nerki zamieniają w kule lodu – lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu są liderami tej małoinwazyjnej metody leczenia. Specjaliści z USK wykonują około 70% wszystkich zabiegów krioablacji nowotworów nerek w kraju. Metoda jest nie tylko skuteczna, ale też szybka i bezbolesna. Nie potrzebujemy skalpela, wystarczą cienkie igły i bardzo niska temperatura, tłumaczy prof. Maciej Guziński, radiolog interwencyjny:
- W centrum guza my dostarczamy nawet -120 stopni i my to obserwujemy na żywo. Widzimy w tomografii jak daleko mrozimy, jak daleko sięga to zimno. I jak widzimy, że objęło całego guza - kończymy mrożenie. Taki cykl zależy od rozmiaru guza. To jest około od 3-4 minut nawet do 20 minut mrożenia guza. I ten cykl powtarzamy, żeby mieć pewność. Jeszcze raz mrozimy, jeszcze raz rozmnażamy, dwukrotnie go jakby niszczymy w jednym miejscu.
Pod kontrolą tomografu i ultrasonografii do centrum guza dostarczana jest energia w postaci bardzo niskiej temperatury. Końcówki igieł mogą osiągnąć nawet -120°C. Po zabiegu zamrożony guz staje się martwą, jałową tkanką, którą organizm powoli wchłania, zamieniając ją w nieaktywną bliznę.
Sprawdź: Kilkanaście karetek w kolejce na SOR. Czekały przed szpitalem w Legnicy nawet kilka godzin
Skuteczność tej metody ocenia się na 90%
Specjaliści podkreślają, że nie wszystkie guzy kwalifikują się do tej metody leczenia. Standardowo są to guzy o średnicy około 4 centymetrów, ale czasem ważniejsze niż rozmiar jest położenie guza - dlatego potrzebna jest precyzyjna kwalifikacja przed zabiegiem. Pacjenci dzień po zabiegu wychodzą do domu. Największą zaletą jest połączenie skuteczności z minimalną inwazyjnością, tłumaczy prof. Wojciech Krajewski, urolog:
- Jest minimalnie inwazyjny z tego powodu, że po pierwsze tylko się wbija igłę, a nie trzeba robić dużego cięcia chirurgicznego. Po drugie, bezbolesny łamane na bardzo mało bolesny i teoretycznie można go wykonywać również w znieczuleniu miejscowym. Po trzecie, nie ma przecinania żadnych tkanek wewnątrz jamy brzusznej.
Skuteczność krioablacji guzów nerek w USK we Wrocławiu ocenia się na 90%. Z ponad 2-letniej obserwacji wynika, że u 9 na 10 pacjentów guz maleje lub całkowicie znika po jednym zabiegu. Tylko u nielicznych chorych procedurę trzeba powtórzyć.
Posłuchaj całej rozmowy z radiologiem interwencyjnym, prof. Maciejem Guzińskim:
Przeczytaj też: Od tygodnia marzną we własnych mieszkaniach. Odcięto im gaz po usterce
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

