Derby Wrocławia na remis. Śląsk grał ze Ślęzą

Mecz ze Ślęzą Wrocław był dla Śląska pierwszym sprawdzianem przed startem rundy wiosennej Betclic 1 Ligi. Wrocławianie wrócili do treningów 5 stycznia i zabrali się za pracę nad szlifowaniem formy. Do starcia o punkty w 2026 z Ruchem Chorzów nie pozostało wiele czasu, więc sparing z ekipą z Betclic 3. Ligi był dobrym momentem na pierwszy sprawdzian.
Trener Ante Simundza zdecydował się na mocno eksperymentalny skład w sparingu. Było to połączenie doświadczenia z młodością, bo szansę otrzymało kilku zawodników występujących w drugiej drużynie. Byli to Mateusz Krygowski, Wiktor Niewiarowski czy mający już za sobą debiut w pierwszym zespole Aleksander Wołczek.
Początek spotkania był dość wyrównany i przeważała gra w środku pola. Zdecydowanie najbardziej aktywnym zawodnikiem, który starał się urywać zawodnikom WKS-u, był Tomasz Mamis. Wrocławianie przeprowadzili kilka akcji skrzydłami, próby dryblingu często podejmował Antoni Klimek.
Niezłą okazję na otwarcie wyniku Wojskowi mieli w 12. minucie. W polu karnym Ślęzy zrobiło się zamieszanie, do piłki dopadł Wiktor Niewiarowski. Pomocnik zdecydował się na strzał, ale minimalnie przestrzelił. Jeszcze bliżej gola Śląsk był w 17. minucie. Próbowali Klimek i Warchoł, ale najpierw piłkę odbił bramkarz, a przy dobitce została ona zablokowana przez obrońcę rywali.
Bardzo aktywny Klimek miał kolejną szansę w 24. minucie pojedynku. Tym razem akcję prawą stroną pociągnął Damian Warchoł. Po dośrodkowaniu i błędzie przy wybiciu futbolówka spadła pod nogi skrzydłowego WKS-u, ale zatrzymał go golkiper Ślęzy, Kacper Kozioł.
Po dłuższym fragmencie przewagi Śląska to ekipa Ślęzy przeprowadziła świetną, szybką akcję. Bardzo dobre podanie prostopadłe trafiło do Błażeja Jakóbczyka. Ten stanął oko w oko z Michałem Szromnikiem i nie zmarnował okazji. To Ślęza wyszła na prowadzenie w meczu.
Niewiele brakowało, a Ślęza chwilę później podwyższyłaby prowadzenie. Dwa razy w polu karnym z piłką był Tomasz Mamis. Najpierw nieudanie próbował przelobować Michała Szromnika, a potem jego dogranie na klarowną sytuację zostało zablokowane przez defensorów Śląska. W końcówce pierwszej części gry Śląsk próbował doprowadzić do remisu. Niezłą szansę miał Damian Warchoł, jednak jego lob również okazał się nieskuteczny. Niedługo później arbiter zaprosił zespoły na przerwę.
W przerwie trener Śląska Wrocław zdecydował się na bardzo dużą liczbę zmian. Wymienionych zostało aż 10 zawodników. Na placu gry w porównaniu z pierwszą połową pozostał tylko Wiktor Niewiarowski. Mniej zmian mieliśmy z kolei w Ślęzie Wrocław, która zastąpiła tylko dwóch graczy.
Zawodnicy Śląska przeważali od początku drugiej połowy meczu sparingowego. Nie brakowało akcji skrzydłami i groźnych dośrodkowań, ale bramkarz Ślęzy nie miał zbyt wiele pracy. Dobrą akcję WKS przeprowadził w 57. minucie. Adam Ciućka dograł do Wiktora Niewiarowskiego, a ten trafił do siatki, ale okazało się, że w momencie podania był na pozycji spalonej. Wynik wciąż brzmiał 1:0 dla Ślęzy.
Sześć minut później znakomitą akcją popisał się wspominany już wcześniej wielokrotnie Wiktor Niewiarowski. Zawodnik drugiej drużyny WKS-u wyłuskał piłkę, przeprowadził długi rajd, oddał mocne uderzenie i doprowadził do wyrównania.
W 70. minucie to Śląsk był na prowadzeniu. Piłkę na linii szesnastego metra otrzymał Adam Ciućka. Młody piłkarz WKS-u przymierzył i oddał mocny strzał w prawy róg bramki. Golkiper Ślęzy nie był w stanie zatrzymać piłki i na 20 minut przed końcem rywalizacji dwukrotni mistrzowie Polski prowadzili 2:1.
Wyjście na prowadzenie przez Śląsk nie zmieniło obrazu gry. Dalej to podopieczni Ante Simundzy byli znacznie częściej na połowie przeciwnika i szukali kolejnych bramek. Bardzo dobrą akcję w 80. minucie przeprowadzili Jakub Jezierski i Yehor Sharabura. Piłka trafiła do Luki Marjanaca, Bośniak uderzył, ale fantastyczną paradą popisał się bramkarz Ślęzy.
Bardzo dobrą szansę miał także Yehor Sharabura. Tym razem to on otrzymał piłkę od swojego rodaka – Yehora Matsenki, jednak pomylił się w niezłej sytuacji. Niewykorzystane sytuacje zemściły się w samej końcówce. Po dośrodkowaniu piłka trafiła w rękę Mariusza Malca. Arbiter wskazał na jedenasty metr. Konrad Korba pokonał Bartosza Głogowskiego i ustalił wynik meczu na 2:2.
Kolejny mecz sparingowy Wrocławianie rozegrają 14 stycznia. Będzie to gra kontrolna z drugą drużyną Śląska. Potem zespół czekają jeszcze testmecze z Podbeskidziem Bielsko-Biała, Rekordem Bielsko-Biała, a także Zagłębiem Lubin.
Śląsk Wrocław – Ślęza Wrocław 2:2 (0:1)
Bramki:
0:1 Błażej Jakóbczyk 34’
1:1 Wiktor Niewiarowski 63’
2:1 Adam Ciućka 70’
2:2 Konrad Korba 90’ (rzut karny)
Śląsk: Szromnik – Rosiak, Szota, Dijaković, Krygowski, Klimek, Wołczek, Yriarte, Niewiarowski, Samiec-Talar, Warchoł oraz Głogowski, K. Kurowski, Matsenko, Malec, Muszyński, Sokołowski, Jezierski, Ciućka, Sharabura, Marjanac
Ślęza: Kozioł – Afonso, Zawadzki, Bieńkowski, Toboła, Jakóbczyk, Bogdanowicz, Mamis, Chmielewski, Korba, Kifert oraz Korba, Zawanowski, Konopka, Wójcik, Drzymkowski, Ulatowski, Mszyca, Wróbel
Żółta kartka: Ciućka (Śląsk)
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
