Jan B. nie wróci do aresztu przed procesem. Ścinawski radny wielokrotnie współżył z 14-latką

Zakończyło się posiedzenie sądu w sprawie aresztu dla Jana B., radnego ze Ścinawy. 63-letni mężczyzna przyznał, że wielokrotnie współżył z 14-latką. Przed rozpoczęciem procesu i wbrew sugestiom oskarżyciela publicznego został wypuszczony na wolność, o czym pisaliśmy na portalu Radia Wrocław. Śledczy odwołali się od takiej decyzji. - Dziś sędziowie w odpowiedzi na naszą skargę jeszcze raz pochylili się nad sprawą - relacjonuje Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka legnickiej prokuratury:
- I niestety Sąd Okręgowy w Legnicy tego zażalenia nie uwzględnił. Podnosił między innymi taki argument, że areszt trwał 5 miesięcy i w tym czasie wykonano właściwie już wszystkie czynności dowodowe, a zatem istniała podstawa do uchylenia tego środka zapobiegawczego.
Sprawdź: Studniówkę zakończył w policyjnej celi. 19-latek uderzył nauczyciela i pogryzł ochroniarzy
Jan B. przyznał się już na początku śledztwa
Śledczy obawiają się nie tylko próby wpływania na świadków przez radnego. Z opinii biegłych psychologów wynika, że mężczyzna przebywając na wolności może ponownie dopuścić się przestępstwa wobec nieletnich, mówi Liliana Łukasiewicz:
- Nie, nie wziął tego sąd pod uwagę. Nie ustosunkował się do tej okoliczności. Uznał, że pierwszeństwo ma materiał dowodowy praktycznie kompletny, a zatem nie ma powodu do dalszego stosowania aresztowania. Prokurator nie podziela tego poglądu, natomiast decyzja jest prawomocna.
Jan B. już na początku śledztwa przyznał się do wielokrotnego obcowania płciowego z nieletnią. Z nagrań, jakie krążą w internecie, wynika, że przed zatrzymaniem przez policję radny próbował odwieść jednego ze świadków od składania zeznań.
Przeczytaj też: Tragedia w Przemkowie. Rodzice pastwili się nad synami, półroczny Piotruś zmarł. Dlaczego pomoc społeczna nie zareagowała?
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

