Wraca sprawa mandatu Piotra Karwana. Ktoś złożył anonimowe zawiadomienie do prokuratury

Do Prokuratury Rejonowej Wrocław Krzyki-Wschód wpłynęło anonimowe zawiadomienie w sprawie radnego Sejmiku Województwa - Piotra Karwana z Prawa i Sprawiedliwości. Wskazano w nim możliwość popełnienia przez niego przestępstwa z artykułu 231 § 1 Kodeksu Karnego. Ten mówi o nadużyciu lub niedopełnieniu obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, wyjaśnia Karolina Stocka-Mycek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu:
- Zawiadomienie w styczniu 2026 roku zostało zarejestrowane w prokuraturze, następnie prokurator zlecił policji sprawdzenie okoliczności w nim podanych. Aktualnie postępowanie jest prowadzone w formie tak zwanego postępowania sprawdzającego.
Piotr Karwan zrzekł się udziałów w firmie, by nie stracić mandatu radnego
Chodzi o wygranie przetargu na budowę Ośrodka Ruchu Drogowego w Bolesławcu przez firmę, w której Piotr Karwan był wspólnikiem. Radny nie może prowadzić działalności na mieniu województwa, bo grozi to utratą mandatu, dlatego też Piotr Karwan zrzekł się udziałów. Śledczy prowadzą postępowanie sprawdzające, mówi Karolina Stocka-Mycek:
- A więc w jego toku będą weryfikowane okoliczności wskazane w zawiadomieniu i w zależności od dokonanych ustaleń prokurator podejmie decyzję, czy istnieją podstawy do wszczęcia śledztwa w niniejszej sprawie.
Pisaliśmy o tej sprawie: Jest opinia prawna w sprawie Piotra Karwana. Przepisał udziały na córkę, by nie stracić mandatu
Jako pierwszy informację o postępowaniu w prokuraturze podał dziennikarz Marcin Torz. Radny Karwan w oświadczeniu komentującym sprawę zarzuca redaktorowi między innymi wprowadzanie w błąd opinii publicznej i jako dowód na swoją niewinność przywołuje rozstrzygnięcie Wojewody w tej sprawie. Poniżej pełna treść oświadczenia Piotra Karwana:
Zdaje się, że zanim do wrocławskiej prokuratury wpłynęło „anonimowe” zawiadomienie, na swoich socialmediach informował o tym już Marcin Torz, który jakimś „cudem” wiedział o tzw. anonimie wcześniej niż wpłynął on do prokuratury. To już nie po raz pierwszy jak Marcin T. kreuje alternatywną rzeczywistość. W sprawie poruszanej przez Pana T. stanowisko zajął już Wojewoda Dolnośląski. Stanowisko wojewody, jak i inne podawane przez Marcina T. informacje potwierdzają, że Pan T. świadomie wprowadza w błąd opinie publiczną.
Wojewoda Dolnośląski już 2 grudnia 2025 r. (pismo o znaku PNK-N.4122.1.2025.MF z dnia 2 grudnia 2025 r. opublikowane 13 stycznia 2026 r. na facebookowym profilu Sejmiku Województwa Dolnośląskiego) wyraźnie stwierdził w swym dokumencie urzędowym, że nie ma żadnego naruszenia zakazu łączenia mandatu i prowadzenia działalności gospodarczej. Mówiąc profesjonalnie: nie zachodzą przesłanki do wszczęcia procedury (odpowiednio przez tut. Sejmik Województwa oraz Wojewodę Dolnośląskiego) określonej w art. 27b ust. 2 ustawy z dnia 5 czerwca 1998 r. o samorządzie województwa (t.j. Dz. U. z 2025 r. poz. 581) w związku z art. 383 § 6 ustawy Kodeks wyborczy ze względu na jej bezprzedmiotowość (brak naruszenia ustawowego zakazu). Ten dokument urzędowy Wojewody Dolnośląskiego wprost potwierdza, że zachodzi, oczywista negatywna przesłanka wszczęcia postępowania karnego w rozumieniu art. 17 § 1 pkt i pkt 2 ab initio ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. (t.j. Dz. U. z 2025 r. poz. 46, 304, 1178, 1420, 1872) i tę informację zamierzam niezwłocznie przekazać prokuraturze. Podkreślam, że sprawa rzekomego naruszenia zakazu łączenia mandatu i działalności gospodarczej została już bardzo dobrze zbadana w 2025 r. w dwóch odrębnych postępowaniach, a chronologicznie przez: 1) Sejmik Województwa Dolnośląskiego, 2) Wojewodę Dolnośląskiego.
Niezależnie od tych czynności urzędowych, reagowałem responsywnie na zapytania Pana Marcina T., który przedstawił się jako dziennikarz i składał mi pytania w trybie ustawy Prawa prasowe, na co mam bardzo twarde dowody. Odpowiadałem Panu T. obszernie, merytorycznie i wnioskowałem o autoryzację wypowiedzi - moje ustawowe prawo, którego Pan Marcin T. nigdy nie zrealizował. Wręcz przeciwnie zataił on przed opinią publiczną moją odpowiedź i publicznie pomówił mnie o zastraszanie. Następnie dodał do swych insynuacji zmyśloną historię o rzekomym krzyczeniu na kobietę w ciąży. Od samego początku odpowiadałem Panu T. na pytania, wskazywałem taktownie na naruszenie przez niego prawa prasowego, znosiłem przy tym jego obraźliwy język, ale deklarowałem też otwartość na ewentualne pytania w trybie prawa prasowego. Niestety, Pan Torz konsekwentnie reagował na to językiem obraźliwym, derogatywnym.
Miejmy świadomość, do czego mogą prowadzić takie kampanie dyfamacyjne. To już nie jest tylko mój problem, ale szkoda dla każdego podatnika we Wrocławiu. Otóż ktoś, najprawdopodobniej zainspirowany tymi insynuacjami, złożył do prokuratury fałszywe zawiadomienie. Co się teraz stanie? Otóż jakiś przepracowany policjant nie pomoże ofierze przemocy, pospolitego bandytyzmu, ponieważ pod nadzorem prokuratury będzie musiał się zajmować oczywiście bezzasadnym zawiadomieniem. Mam nadzieję, że prokuratura zbada tę sprawę również, a może przede wszystkim pod kątem przestępstwa z art. 234 kodeksu karnego (”Kto, przed organem powołanym do ścigania lub orzekania w sprawach o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne, fałszywie oskarża inną osobę o popełnienie tych czynów zabronionych lub przewinienia dyscyplinarnego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”).
Przeczytaj też: Afera wokół matury starosty karkonoskiego. Prokuratura w Jeleniej Górze chce przekazać sprawę innej jednostce
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

