Które porodówki mogą zostać zamknięte? Poseł PiS: "W Trzebnicy i Oławie". Ministerstwo szuka rozwiązań

Które porodówki zostaną zamknięte? To pytanie zadają sobie ciężarne i kobiety planujące ciążę. Od kilku miesięcy w Ministerstwie Zdrowia toczą się dyskusje o nowej organizacji oddziałów położniczych. Decyzja jeszcze nie zapadła, ale oliwy do ognia dolał niedawny wywiad wiceministra zdrowia dla "Rzeczpospolitej". Tomasz Maciejewski przyznał, że bezpieczne są te placówki, w których odbywają się minimum dwa porody dziennie. Zapowiedź ta wzbudziła obawy i dyskusje.
Co z porodówkami w Oławie i Trzebnicy? Szefowie oddziałów: "Nie ma planów zamknięcia"
To oznacza ponad 700 rozwiązań rocznie. O ile wrocławskie porodówki mają ich po około dwa tysiące, o tyle mniejsze placówki w regionie nie spełniają tego warunku. Dolnośląski poseł PiS, Paweł Hreniak, w mediach społecznościowych alarmuje, że zamknięcie może dotyczyć placówek w Trzebnicy i Oławie. Szefowie obu tych porodówek w rozmowie z Radiem Wrocław zapewniają, że nie mają takich planów, chociaż rzeczywiście przyjmują rocznie około 600 porodów.
Obie placówki inwestują w oddziały położnicze i zapraszają ciężarne także z Wrocławia, gdzie na porodówkach – szczególnie latem, w okresie urlopowym i remontowym, gdy jedna z nich jest zwykle czasowo zamykana – bywa tłoczno.
Ministerstwo Zdrowia przedstawi propozycję w połowie roku
Rząd pracuje nad stworzeniem bezpiecznej sieci oddziałów położniczych. Ministerstwo Zdrowia ma przedstawić swoją propozycję w połowie roku. Resort podkreśla, że ma to być wskazówka dla wojewodów, szpitali i organów założycielskich, ponieważ to oni odpowiadają za organizację systemu. Według Światowej Organizacji Zdrowia czas transportu ciężarnej z domu do miejsca narodzin nie powinien przekraczać 60 minut.
Ważne: Zielony Klin Południa Wrocławia staje się faktem! Miasto zostało właścicielem terenu
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

