Reakcja24: O osobowym transporcie kolejowym z Wojciechem Zdanowskim, wiceprezesem zarządu Kolei Dolnośląskich

Patrząc na mapę kolejową Dolnego Śląska w 2026 roku, trudno oprzeć się wrażeniu, że region jest przykładem nowoczesnej mobilności. To już nie tylko żółte pociągi przemykające przez Legnicę czy Lubin, ale prawdziwa ofensywa taborowa, która sprawiła, że widok nowoczesnego składu na lokalnych trasach stał się oczywisty.
Samorząd, zamiast narzekać na wykluczenie komunikacyjne, po prostu wziął się za prace rewaloryzacyjne na zdegradowanych liniach, jak choćby nr 319 Strzelin - Łagiewniki, dzięki czemu dziś pociągiem dojeżdżamy tam, gdzie jeszcze kilka lat temu jedyną opcją była dziurawa droga i rzadko kursujący bus. Ta dolnośląska rewolucja ma jednak jeszcze szerszy horyzont, bo żółte barwy coraz śmielej zaglądają do niemieckiego Lipska czy czeskiego Liberca. Docierają również do Świnoujścia udowadniając, że granice na mapie dla nowoczesnego przewoźnika są jedynie umowne.
A jak będzie w 2026 roku? Ile nowych pociągów włączonych zostanie do eksploatacji? Czy Elfy 2 nadal pojadą z prędkością 160 km/h? Jakie nowe kierunki zostaną udostępnione podróżnym? To tylko niektóre pytania do Wojciecha Zdanowskiego, wiceprezesa zarządu Kolei Dolnośląskich.
POSŁUCHAJ AUDYCJI:
Przeczytaj: Remont i potężne korki na Grabiszyńskiej. "To jakiś żart, nieporozumienie"
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

