Kapitan piłkarek Śląska o sprzedaży sekcji: "Dla mnie to strzał prosto w serce"

W Sportowych Emocjach na antenie Radia Wrocław o szczegółach opowiedziała nam Joanna Wróblewska, kapitan Śląska Wrocław. Mówiła między innymi o tym, że władze klubu i miasta spotkały się z piłkarkami już po fakcie:
- Na chwilę obecną zostajemy w sytuacji, w której klub mówi nam, że sekcja zostanie sprzedana. W czerwcu może się okazać, że tylko pięć osób na kontrakcie może przejść bezpośrednio do tego nowego "tworu". Reszta osób musi podejść do rozmów z klubem Ślęza, bo tam muszą dopiero dojść do porozumienia. A tak jak pani prezes Ziobro powiedziała, na chwilę obecną nie dysponują takim budżetem, żebyśmy wszystkie mogły tam przejść.
Radio Wrocław od rana starało się o komentarz zarówno ze strony właściciela, czyli wrocławskiego magistratu, a także ze strony klubu. Władze miejskie odmówiły komentarza, natomiast w klubie nie znaleziono dla nas czasu. Wśród naszych pytań nie zabrakło i tego, kto faktycznie podjął taką decyzję. Z odpowiedzi Joanny Wróblewskiej można wywnioskować, że zapadała ona na szczeblu właścicielskim:
- Prezes (Śląska Wrocław, Remigiusz Jezierski - przyp.red.) przedstawił nam jak on to widzi, jak to jest w klubie. My przedstawiłyśmy jak my to widzimy. Poprosiłyśmy więc o jakąkolwiek pomoc ze strony klubu, więc prezes wyraził taką chęć, żebyśmy my najpierw napisały list do prezydenta. My taki list oczywiście wystosowałyśmy, jako osobiście zaniosłam. No i otrzymałyśmy zaproszenie na spotkanie. Chciałyśmy się z panią wiceprezydent Granowską i z panem prezydentem spotkać, ale zamiast nich trafiłyśmy na kogoś innego.
A na spotkaniu byli wtedy obecni wiceprezydent Michał Młyńczak, prezes Ślęzy Wrocław Katarzyna Ziobro i dyrektor MCS Łukasz Wójcik. Na naszej antenie Joanna Wróblewska podkreślała też, że ta decyzja bardzo mocno uderza stabilność piłkarek:
- Bez zawahania powiedziałam wracam do tego miejsca, do tego miasta, które pokochałam. Które zamieniłam z małego Ciechanowa i nie bałam się w to zainwestować swoją historię, swoje życie. I teraz po 6 latach we Wrocławiu dowiaduję się, że ktoś po prostu psuje mi domek z kart, który budowałam.
Wraz z pierwszym zespołem piłkarek Śląska, do Ślęzy ma zostać przeniesiona także cała akademia piłkarek. Kiedy faktycznie do tego dojdzie? Tego nie wiadomo.
POSŁUCHAJ CAŁEJ ROZMOWY Z JOANNĄ WRÓBLEWSKĄ:
Kiedy w ogóle dowiedziałyście się o tym, że ta sekcja faktycznie ma przestać istnieć jako Śląsk Wrocław?
Oficjalnie mogę chyba powiedzieć, że z mediów, kiedy pani Granowska na spotkaniu z kibicami powiedziała, że ma dojść do takiej tzw. fuzji. My wtedy tak naprawdę dostałyśmy pierwszy taki sygnał, gdzie zaczęliśmy pytać w klubie o co w ogóle chodzi, czy jest to możliwe.
I tak naprawdę w piątek teraz, dowiedzieliśmy się od pana wiceprezydenta, że decyzja zapadła i kwestia tylko czasu, kiedy będą podpisane papiery.
Czyli nie było żadnych konsultacji z Wami, jakiegokolwiek w ogóle zapytania, jak to z Waszej strony wygląda?
Nie, nie było takiej informacji, chęci rozmowy, zabrakło dialogu.
Na samym początku też to zaznaczyłam na spotkaniu z wiceprezydentem i dyrektorem Wójcikiem, że jeśli byśmy wcześniej o tym porozmawiali, to może byśmy nie byli teraz w takich nastrojach, więc po prostu zabrakło tutaj dialogu.
Teraz protestujecie, te banery, które były na ostatnim meczu, to są wasze banery, czy to są banery kibiców?
Tak, jeszcze bym chciała dodać, że przed spotkaniem z wiceprezydentem w piątek spotkaliśmy się z prezesem półtora tygodnia temu i też prezesa o to zapytaliśmy, jak to wygląda z jego perspektywy i z perspektywy klubu.
To jest prezes Jezierski, tak?
Tak. Z nim się widzieliśmy, jako rada drużyny. Tam prezes przedstawił nam, jak to on widzi, jak to jest w klubie. My powiedzieliśmy to, jak to widzimy, więc tu poprosiliśmy też o jakąkolwiek pomoc ze strony klubu. No to prezes poprosił, wyraził taką chęć, żebyśmy my najpierw napisały list do prezydenta. Ten list oczywiście wystosowałyśmy, ja go osobiście zaniosłam. No i dostaliśmy spotkanie, bo chcieliśmy z panią Granowską się spotkać i z panem prezydentem, ale zamiast nich, tak jak było w oświadczeniu, na kogoś innego trafiliśmy.
Jeżeli chodzi natomiast o tę całą akcję, stoimy za tą akcją my, jako piłkarki. Baner robiliśmy my, koszulki robiliśmy my. Jest to nasze sprzeciwienie się tej sytuacji, ze względu na to, że po prostu, tak jak było na początku powiedziane, nikt z nami o tym nie rozmawiał.
Jakbyśmy rozmawiali może o współpracy, parę miesięcy temu też to inaczej by wyglądało, też byśmy może inaczej do tego podeszły, ale tak na chwilę obecną zostajemy w sytuacji, gdzie klub mówi nam, że sekcja zostaje sprzedana, a w czerwcu okazuje się, że tylko 5 osób na kontrakcie może przejść bezpośrednio do tego nowego tworu, w cudzysłowie to powiem. Reszta osób musi podejść do rozmów z klubem ze Ślęzy, bo tam muszą wtedy dojść do porozumienia, a tak jak pani prezes Ziobro powiedziała, na chwilę obecną oni nie dysponują takim budżetem, żebyśmy wszystkie mogły tam przejść.
Jak się czujecie, co teraz się dzieje w waszej drużynie?
No musimy wziąć pod uwagę to, że są osoby na kontrakcie, więc jeżeli osoba jest na kontrakcie, to nie ma możliwości rozmów tak naprawdę oficjalnych z innymi klubami do momentu pozwolenia przez klub, no bo jeżeli my mamy kontrakt ważny półtora roku, no to tak naprawdę nie możemy usiąść do rozmów. To jest tak jak w męskiej piłce, dopiero pół roku przed zakończeniem kontraktu możemy usiąść do rozmów, więc dziewczyny, już na pewno te, którym kończą się kontrakty gdzieś na pewno mają z tyłu głowy, że muszą znaleźć sobie wyjście ewakuacyjne, że tak to powiem.
O ilu osobach mówimy? Mam na myśli też całe zaplecze.
Kadra ekstraligowa to jest 30 zawodniczek. I mówimy o młodzieży, która jest w liczbie 150 dzieciaków. To jest cała akademia od najmłodszych do U18.
Pani kapitan Śląska Joanna Wróblewska gości teraz w Parze dla Dolnego Śląska w Radiu Wrocław. Pani kapitan ma podpisany kontrakt do kiedy?
Do 2027 roku, więc mnie kontrakt obowiązuje.
Czy w tym kontrakcie jest tak napisane, że będzie pani grała w Śląsku?
Ja podpisałam ze Śląskiem, więc tutaj będziemy musieli prawdopodobnie podpisać aneks. No ale tutaj mam też swojego menadżera, więc na pewno on będzie rozmawiał tutaj z klubem ze Ślęzy. No bo tak naprawdę prezesem Ślęzy będzie Katarzyna Ziobro, więc tutaj wszystkie prawne rzeczy będzie trzeba dograć.
Klub, który nas będzie przejmował tak naprawdę, no to jest zobowiązany do wypłaty środków i tutaj my dostaliśmy informację, że tak będzie. Więc pod tym kątem jesteśmy zabezpieczone. Powiedzmy, że klub musi się wywiązać z tego, że my musimy dalej mieć te kontrakty opłacalne.
Ale stabilności tak na dobrą sprawę nie ma, bo to jest trochę taka sytuacja, że część z was pewnie w marcu w takim razie oficjalnie się dowiedziała, że od czerwca czy tam od lipca może być bez kontraktu.
No tak, no też istniała taka możliwość u nas w klubie, no bo wiadomo koordynator tym zarządzał, tylko jeżeli on nie wiedział jaka jest sytuacja, to też nie wiedział z kim może rozmawiać. Pewne osoby też miały kontrakty 1 plus 1, więc teraz tak naprawdę ciężko, no bo idziesz do nowego pracodawcy i możesz się dowiedzieć, że nie dostaniesz pracy i musisz nagle zmienić miejsce zamieszkania z Wrocławia na inny zakątek świata.
Czy to nie jest cios naprawdę w kobiecą piłkę, która moim zdaniem odradza się generalnie na świecie i przeżywa boom? Patrzycie już teraz tak szerzej, że naprawdę trudno będzie odbudować taką historię, którą tworzyłyście?
Powiem szczerze, że dla mnie osobiście jest to strzał prosto w serce, bo tak naprawdę w 2012 roku przychodząc do AZS Wrocław i potem przejście było płynne, gdzie zadzwonił do mnie trener wtedy obecny Piotrek Jagiełła, że tworzy się taki projekt, bez zawahania powiedziałam wracam do tego miejsca, wracam do tego miasta, które pokochałam, gdzie zmieniłam go z małego Ciechanowa.
I nie bałam się w to zainwestować swoją historię, którą budowałam, życie. I tak naprawdę teraz po 6 latach we Wrocławiu dowiaduję się, że ktoś mi po prostu psuje domek z kart, który budowałam.
Wiecie, ktoś bierze mnie za autorytet z tych małych dzieci. I teraz ja okazuje się, że w czerwcu zamiast kontynuować swój kontrakt, będę stawała pod takim wyborem, czy zostać, czy jednak szukać innej ścieżki rozwoju.
Czy tu w sercu jest Śląsk Wrocław?
Serce pękło. Ale tak, jest Śląsk Wrocław. Jest herb, jest reprezentowanie, jest budowanie tożsamości, jest coś z czym się utożsamiam i mówię otwarcie. Też w moich wywiadach było o tym mówione, że ja chciałam z tym klubem walczyć o medale. Przypominam, że dwa razy byliśmy w finale Pucharu Polski i wtedy też mieliśmy spotkanie z panem prezydentem, który obiecał nam granie na Tarczyński Arenie. Na chwilę obecną dalej gramy na Oporowskiej i czasami gramy na Kłokoczycach.
Co my, dziennikarze możemy teraz dla was zrobić?
Nie wiem, co możecie zrobić. Na pewno cieszę się, że jest zainteresowanie tematem. Cieszę się, że to wyszło, bo tak naprawdę mam nadzieję, że w pewnym momencie ktoś się odcknie i powie, no nie, faktycznie postawmy na te kobiety, które dają temu klubowi światło, dają to, że rozwijają te sekcje.
I no nie ukrywajmy, no wszyscy w Polsce chcą rozwijać sekcje pod dużymi klubami, pod dużymi nazwami. Czy to jest zagranicą, czy w Polsce, czy Widzew, czy Lech, czy Legia. Wszyscy w to idą, a my jako Śląsk zrobimy krok w tył?
Trochę będzie to chyba słabe.
ZOBACZ TEŻ: Piłkarze Śląska Wrocław pobici! Dwaj kluczowi zawodnicy ofiarami napaści
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

