Cała wieś darła pierze na poduszki i kołdry. W Niedźwiedzicach to sposób na pożegnanie zimy
Tradycyjne pierzaki we wsi Niedźwiedzice, wiosce bociana. Mieszkańcy od kilku lat żegnają zimę organizując darcie pierza. Chcą kultywować ten dawny zwyczaj, który - jak podkreślają - łączy pokolenia. Poza skubaniem piór były opowieści i wspólne tradycyjne śpiewy. Jak podkreśla pani Wanda, w Niedźwiedzicach to nic nadzwyczajnego:
- Pamiętam, jak moi rodzice to robili. Trzymamy kaczki czy gęsi, a szkoda mi wyrzucić i w ten sposób je wykorzystujemy. Na poduszki, na kołdry puchowe to jest bardzo dobre...
- To z tych żywych będziemy wyrywać to pierze? (pyt. red.)
- Nie, z takich już do rosołu!
Mieszkańcy jak co roku licznie pojawili się w wiejskiej remizie i przez kilka godzin obrabiali przygotowane wcześniej pierze z kilkunastu kaczek i gęsi. Wśród skubiących nie zabrakło i zaintrygowanej dawnym wiejskim zwyczajem młodzieży. Młodsi mieszkańcy wsi mówią wprost, że zupełnie inaczej sobie to wyobrażali:
- Ja też tak myślałam: jak? Na sali wiejskiej będziemy za kurami, za kaczkami biegać? Wstyd się było przyznać, mało mnie śmiechem nie zabiły. Mówią, że nie, że pierze mają już uskubane, przygotowane. Chodzi o to, żeby z tej grubej części to wyrwać, żeby nam się miło pod tym poźniej leżało. To jest proste. Przy okazji śpiewamy, opowiadamy różne historie, co my tam się uśmiejemy, to nasze, i to też jest wartość dodana tego.
Obrabianie pierza z kilkunastu kaczek i gęsi trwało do późnych godzin nocnych, a wszystko po to, by powstała jedna duża poduszka!
W regionie: "Uwaga, kaczki!" Oława zadbała o bezpieczeństwo ptaków - pojawiły się znaki
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


