Zakrzów: Pociągi nie jeżdżą, bo nie ma torów, ale znak STOP nadal obowiązuje. Kierowcy nie wiedzą, jak się zachować
Trwa remont linii kolejowej z Wrocławia do Trzebnicy. Prace prowadzone są między innymi w pobliżu przejazdu kolejowego na skrzyżowaniu ulic Przedwiośnie, Bora-Komorowskiego i Okulickiego. Nasi słuchacze skontaktowali się z nami pytając, czy nie można upłynnić ruchu na czasowo wyłączonym przejeździe kolejowym. Pociągi nie jeżdżą tamtędy od początku lutego z powodu remontu, ale nadal ustawiony jest tam znak STOP i tabliczka informująca o uszkodzonych rogatkach.
- Dosłownie 10 metrów od przejazdu nagle nie ma torów. Jest remont, czyli nie ma torów. Na przejeździe kolejowym jest znak stop i "uszkodzona rogatka". Po co ten znak STOP, skoro i tak tych torów tam nie ma i pociąg i tak nie przejedzie? - informował nasz słuchacz.
Czy w takiej sytuacji kierowcy mogą zignorować oznakowanie? Znaku STOP usunąć z chwilowo nieczynnego przejazdu nie można ze względów bezpieczeństwa. Rzecznik Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei Grzegorz Chodkowski wyjaśnia, że wymagają tego krajowe przepisy:
- Taka sytuacja wynika z przepisów kolejowych oraz zaleceń Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych. Pomimo tego, że nie kursują na tej linii pociągi, mogą się na niej pojawiać koparki torowe czy również inne maszyny, które wykonują pracę.
Przypominamy, że zignorowanie znaku STOP zagrożone jest mandatem w wysokości 300 zł i 8 pkt. karnymi. Jeśli niezatrzymanie się na STOP-ie na przejeździe kolejowym łączy się z ignorowaniem czerwonych świateł lub wjechaniem przy zamykających się szlabanach, mandat może wynieść nawet 2000 zł - 4000 zł. Wjazd na przejazd bez zatrzymania może być również zakwalifikowane jako sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy w komunikacji, co stanowi przestępstwo zagrożone karą więzienia od 6 miesięcy do 8 lat.
Czytaj także: Pojechał na pamięć i z dawnej karetki zrobił "kabriolet". Skończyło się mandatem na 150 zł
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


