Studia kosztują 10 tys. zł, ale chętnych nie brakuje. To jedyny taki kierunek w Polsce

2 razy więcej chętnych niż miejsc! Na nowe studia podyplomowe uruchamiane przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu i Akademię Wojsk Lądowych zgłosiło się więcej chętnych niż oczekiwano. Na jedyny w Polsce kierunek “Działania ratunkowe w sytuacjach kryzysowych i konfliktach zbrojnych” mogli zgłaszać się nie tylko medycy, ale także przedstawiciele służb ratowniczych i mundurowych. Za rok edukacji trzeba zapłacić 10 tysięcy złotych, ale to nie zniechęciło chętnych, przyznaje Paulina Boroń-Kacperek, kierownik Centrum Kształcenia Podyplomowego:
- Przeszło nasze wszelkie oczekiwania. Planowaliśmy, że przyjmiemy 30 osób, ale było tak ogromne zainteresowanie, że zwiększyliśmy limit. Utworzymy dwie grupy po 30 osób, czyli ponad 60 osób nam się zarejestrowało i wszystkie czekają, kiedy uruchomimy studia.
Wcześniej pisaliśmy: Dwie wrocławskie uczelnie łączą siły. To pierwszy taki kierunek studiów w Polsce
Praktyczna wiedza stoi za dużym zainteresowaniem
Program studiów opracowali specjaliści, lekarze, instruktorzy wojskowi oraz uczestnicy misji ONZ i NATO z doświadczeniem ze strefy działań bojowych i akcji ratunkowych podczas katastrof masowych. Absolwenci będą mogli wykorzystać wiedzę w różnego rodzaju sytuacjach kryzysowych i to stoi za dużym zainteresowaniem, ocenia dr Beata Zysiak-Christ, kierownik Zakładu Ratownictwa Pola Walki AWL:
- Program studiów będzie rozwijał kompetencje nie tylko kliniczne, ale również taktyczne i operacyjne, zasad wykorzystania na przykład dronów, medycyny taktycznej, szkolenia strzeleckiego, jak również skutecznej współpracy ze służbami mundurowymi i wspólnej kooperacji.
Pierwsze zajęcia zaplanowano na październik. Słuchacze w ciągu dwóch semestrów zrealizują 265 godzin dydaktycznych, między innymi w centrum symulacji medycznych czy na poligonie. Jednym z elementów kształcenia jest szkolenie z zakresu pilotowania bezzałogowych statków powietrznych, kończące się uzyskaniem licencji dronowej.
Przeczytaj też: We Wrocławiu zostało 5700 kopciuchów. Zdecydowana większość stoi w mieszkaniach należących do... miasta
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

