Nawet 2 lata oczekiwania na kolonoskopię. Wszystko przez nowe stawki NFZ-u

Nowe stawki obowiązują od 1 kwietnia 2026 roku - od tego czasu za badania diagnostyczne wykonane ponad limit określony w umowie z placówką NFZ zapłaci mniej. W przypadku gastroskopii i kolonoskopii to 60% wartości świadczenia, a za rezonans magnetyczny i tomografię komputerową 50% wartości świadczenia. Jeszcze do kwietnia nie było limitów, więc NFZ płacił w całości za te wszystkie badania. Z podsumowania 2025 roku wynika, że wówczas dolnośląskie pracownie wykonały o połowę więcej badań diagnostycznych niż miały to w kontrakcie, wylicza Anna Szewczuk-Łebska, rzeczniczka dolnośląskiego oddziału NFZ:
- Mieliśmy zakontraktowane te świadczenia w wysokości około 200 milionów złotych. Po zamknięciu roku, po podsumowaniu wszystkich świadczeń sprawozdanych przez placówki medyczne na Dolnym Śląsku okazało się, że musimy dopłacić kolejne 100 milionów złotych.
W regionie: Symboliczna minuta ciszy w oleśnickim szpitalu. To część większej akcji
W związku z tym prywatne placówki już ograniczają zapisy, na przykład na kolonoskopię we Wrocławiu trzeba czekać średnio około roku. Jeden z popularnych punktów proponuje nawet terminy za 2 lata. Bez ograniczeń mają być realizowane badania dla dzieci, pacjentów onkologicznych z kartą DILO i korzystających z programów profilaktycznych. Ograniczenia nie dotyczą szpitalnych oddziałów czy SOR-ów. Wydłużenie kolejek nie jest zaskoczeniem, ocenia dr hab. Piotr Karniej, ekspert rynku zdrowia:
- Pacjenci będą dłużej czekali na badania diagnostyczne - co do tego nie mamy żadnych wątpliwości. Niestety argumenty, które Ministerstwo Zdrowia przedstawia w kontekście na przykład pacjentów oczekujących na diagnostykę onkologiczną, też nie do końca się sprawdzają. Dlatego, że według najnowszych danych Narodowego Funduszu Zdrowia karta diagnostyki i leczenia onkologicznego (DILO - red.) nie jest wydawana wszystkim pacjentom.
W ocenie gen. Wojciecha Tańskiego, komendanta szpitala wojskowego we Wrocławiu, ograniczenie diagnostyki to pozorna oszczędność:
- Nowoczesne leczenie wymaga niestety tej diagnostyki, my musimy z niej korzystać. Nie będzie dobrze, jeżeli zrobimy takie ograniczenie, bo jest to pozorna oszczędność, bo ten dług zdrowotny będzie nam narastał i konieczność hospitalizacji pacjentów, która się pojawi, spowoduje, że będziemy musieli więcej pieniędzy dołożyć do systemu.
Świadczenia zapisane w kontrakcie wciąż są finansowane w 100 procentach przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
Sprawdź też: Woda niezdatna do spożycia w 6 miejscowościach. Tutaj mieszkańcy nie mogą korzystać z kranówki
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

