Myśliwy dobił sarnę przy świadkach. Jest śledztwo i pytania o działania policji

14 kwietnia służby zostały wezwane do sarny, która potrącona przez auto leżała na poboczu drogi w Szczytnicy pod Bolesławcem, o czym informowaliśmy na portalu Radia Wrocław. Zwierzę nie miało szansy doczekać ratunku, bo świadek zdarzenia - myśliwy - podciął jej gardło. Sprawą zajęła się bolesławiecka prokuratura. Mieczysław Żuraw, ekolog z Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt jechał na ratunek zwierzęciu - niestety - nie zdążył. Co bulwersujące, podczas dobijania sarny na miejscu zdarzenia obecny był policjant.
Jest postępowanie prokuratury
Mundurowi tłumaczyli się wtedy, że mieli wiedzę, ze mężczyzna jest myśliwym i ma zezwolenie na dobicie rannej sarny. Całe zdarzenie zostało nagrane i trafiło do sieci a Mieczysław Żuraw zgłosił sprawę do prokuratury. Jak poinformowała nas dzisiaj Ewa Węglarowicz-Makowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, prokuratura rejonowa w Bolesławcu, prowadzi śledztwo w sprawie dobicia sarny. Osobno wyłączono postępowanie, które ma sprawdzić, czy policjant obecny na miejscu przekroczył swoje uprawnienia, zezwalając na zabicie zwierzęcia.
Przeczytaj: Co z tunelem na trasie S8? Mieszkańcy Barda mają własny wariant. "Najbardziej optymalny"
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

