Motocyklista przeleciał 50 metrów i zginął na miejscu. Kierowca stanie przed sądem
Do tragicznego zdarzenia doszło 20 września 2025 roku około godziny 15:00 na drodze wojewódzkiej numer 320. Kierujący Volkswagenem Touran Mateusz K. chciał skręcić w lewo na stację paliw między Jaworem a Małuszowem. Niestety nie zauważył jadących z przeciwnego kierunku trzech motocykli.
- Doprowadziło to do bezpośredniego zderzenia z motocyklem marki Kawasaki. Siła uderzenia była tak duża, że pokrzywdzony został wyrzucony z pojazdu i upadł w odległości około 50 metrów od miejsca zderzenia. Mimo natychmiastowej próby udzielenia pierwszej pomocy przez świadków, pokrzywdzony zmarł przed przybyciem służb medycznych z powodu ciężkich urazów wielonarządowych - relacjonuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy. O zdarzeniu pisaliśmy na stronie internetowej Radia Wrocław.
Pozostali dwaj motocykliści nie odnieśli poważniejszych obrażeń - jeden z nich uderzył w stojący już pojazd Mateusza K., a drugi wjechał w pole kukurydzy. Biegli ustalili, że sprawcą tragicznego wypadku był oskarżony 35-latek, który przeciął tor jazdy prawidłowo jadącego motocyklisty. Samochód i motocykle były sprawne technicznie, a wypadek został nagrany przez kamerę zamontowaną w pojeździe innego uczestnika ruchu.
Akt oskarżenia w tej sprawie skierowała do sądu Prokuratura Rejonowa w Jaworze. Mateuszowi K. grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Został oskarżony o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Do czasu procesu nie może opuszczać kraju i ma dozór policji.
Sprawdź też: Potrącił dwie osoby, a następnie uciekł z miejsca zdarzenia. Mieszkaniec Wałbrzycha wydmuchał ponad 3,5 promila alkoholu
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


