Akcja ratunkowa w kopalni Rudna. Operator maszyny przysypany skałami [AKTUALIZACJA] - Radio Wrocław

Akcja ratunkowa w kopalni Rudna. Operator maszyny przysypany skałami [AKTUALIZACJA]

Andrzej Andrzejewski
Andrzej Andrzejewski
| 6 godzin temu
Akcja ratunkowa w kopalni Rudna. Operator maszyny przysypany skałami [AKTUALIZACJA] - zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjne
archiwum RW

Aktualizacja: Godz. 16:30

To bardzo niespokojny piątek w Zagłębiu Miedziowym. Przed godz. 16.00 znów doszło do wstrząsu. Na szczęście tym razem żaden z górników KGHM-u nie ucierpiał.

Ekipa dyżurna ratowników z sekcji ratownictwa górniczego po raz drugi musiała dziś wyjeżdżać z bazy w Sobinie. Tym razem sejsmograf w przykopalnianej stacji w Polkowicach pokazał bowiem 3,7 stopnia w skali Richtera. W ciągu kilku minut okazało się jednak, że nie ma poszkodowanych, a pod ziemią w specjalnym miejscu zbiórki stawiła się cała załoga - wycofując się jednocześnie z zagrożonego rejonu.

Przed południem w identycznych okolicznościach pod stosem skał w swoich maszynach utknęli dwaj operatorzy. Dzięki wzmocnionej konstrukcji pojazdów ich życiu nie grozi niebezpieczeństwo, choć trafili pod opiekę lekarzy. Dzisiejsze wstrząsy najprawdopodobniej są efektem niekontrolowanych ruchów górotworu. Tego zjawiska nie da się dokładnie przewidzieć.

Godz. 11:20:

Koniec akcji ratunkowej w kopalni Rudna. Operator został odkopany przez ratowników i znajduje się już na powierzchni. Po niekontrolowanym ruchu górotworu na jego maszynę zsunęły się tony skał. W specjalnie wzmocnionej kabinie górnik spędził ponad godzinę.

Rzecznik KGHM "Polska Miedź", Artur Newecki poinformował, że mężczyzna jest już w drodze do szpitala.

Wcześniej pisaliśmy:

Operator żyje - to najważniejsze. Od wielu lat maszyny, które pracują w kopalniach Zagłębia Miedziowego są tak konstruowane, aby kabina operatora była najbezpieczniejszym miejscem, gdy w wyrobisku dochodzi do niekontrolowanego ruchu górotworu - tak jak to było w tym przypadku.

Sejsmografy odnotowały 3,5 stopnia w skali Richtera. Natychmiast po zdarzeniu rozpoczęła się akcja ratunkowa. Z bazy w Sobinie w ciągu 40 sekund wyjechali ratownicy z pełnym sprzętem. Artur Newecki, rzecznik koncernu "Polska Miedź" potwierdził mi, że dotarli już do uwięzionego pod ziemią górnika. Mają z nim kontakt i robią wszystko, aby bezpiecznie uwolnić go z maszyny. Ta akcja skończy się dopiero wtedy, gdy górnik wyjedzie na powierzchnie. Wszyscy mają nadzieję, że o własnych siłach.

Przeczytaj także: Polska i Komisja Europejska chcą zniesienia kontroli granicznych. Co na to Niemcy?


Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.