Afera z zatruwaniem środowiska czy nieczysta gra konkurencji? Zamieszanie wokół legnickich kotłowni

Nowa ekologiczna kotłownia w Legnicy nie ma pozwolenia na działalność, a od 2025 roku dostarcza ciepło do mieszkań. Taki zarzut szef lubińskiego Termalu - miejskiej spółki ciepłowniczej - postawił prezesom "Polskiej Miedzi". KGHM jest właścicielem WPEC-u, do którego należą obie legnickie kotłownie. Adam Siwek, prezes Termalu, zasugerował również, że stara ciepłownia truje środowisko:
- Czy zarząd potwierdza, że instalacja przy ulicy Dobrzejowskiej w Legnicy w 2025 roku była eksploatowana w zgodności z pozwoleniem zintegrowanym oraz czy wystąpiły przekroczenia dopuszczalnych wartości emisji - w tym pyłu, tlenków siarki i NOx (tlenki azotu - dop. red.)?
Przeczytaj też: Zaparkowanie na tej ulicy na Popowicach jest dużym wyzwaniem. To efekt wprowadzenia opłat przy Magnolii
"To nie technologia, a przepisy się zmieniły"
Prezesi KGHM-u zgodnie z procedurą spółek giełdowych oficjalnie odniosą się do tych zarzutów jeszcze w tym tygodniu. Natomiast Radio Wrocław zdobyło komentarz szefa legnickiej ciepłowni. - Nie łamiemy prawa. To nie technologia naszej ciepłowni, ale przepisy się zmieniły - tłumaczy Tomasz Panasiuk, prezes legnickiego WPEC-u (to spółka-wnuczka KGHM-u):
- Czy ona truła? Na pewno nie. Kotłownia jest oparta o stare paliwo węglowe. Jest to kotłownia, która od 60 lat emituje dokładnie tak samo. Normy środowiskowe wprowadziły bardzo rygorystyczne ograniczenia, ale przepisy też umożliwiały kotłowniom dostosowanie się do tych ograniczeń. I do tej pory jesteśmy w terminach.
Tomasz Panasiuk zastrzega, że WPEC Legnica nie łamie prawa, a wystąpienie Adama Siwka to nieczysta gra konkurencji. Legnicki WPEC korzysta z przepisów przejściowych, bo zainwestował ponad 100 milionów złotych w budowę ekologicznej kotłowni przy ulicy Niklowej. Od 2025 roku trwa jej technologiczny rozruch.
Ważne: Pracownik obsługi autostrady zginął w wypadku na A4. Trasa w stronę Wrocławia zablokowana
Sprawa trafiła do WIOŚ i Urzędu Marszałkowskiego
- Sprawa musi zostać dokładnie zbadana przez niezależne instytucje - uważa Marcin Borys, radny sejmiku Dolnego Śląska:
- Tę wiedzę przekazałem do Departamentu Ochrony Środowiska Urzędu Marszałkowskiego i dzisiaj rano sprowokowałem pismo do WIOŚ-u. Te dane, które tam są, będą zweryfikowane przez najważniejsze w województwie komórki, które odpowiadają za ochronę środowiska i nasze bezpieczeństwo.
Stara ciepłownia docelowo nie zostanie zlikwidowana i ma stanowić alternatywne źródło zasilania dla około 40 tysięcy mieszkańców Legnicy. Szefowie spółki jednoznacznie dementują również, by miała być ona w przyszłości spalarnią śmieci. Za takim pomysłem jeszcze kilka lat temu lobbowali właśnie samorządowcy z Lubina.
Kudowa-Zdrój: Te chodniki wyremontują po 50 latach. W mieście powstanie też skatepark
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

