Doradca marszałka ds. łowiectwa strzelał z broni między domami. Taki pokaz urządził dla młodej pary

Łowczy podczas wesela ustawił tak zwaną bramę, po oddaniu strzałów w powietrze otrzymał dwie butelki alkoholu i przepuścił młodą parę. Nie wiadomo, czy broń była naładowana ostrymi nabojami czy ślepakami.
Niezależnie od typu amunicji, pozwolenie na broń nie daje prawa strzelania z niej w innym celu, niż te wskazane na pozwoleniu, a w przypadku myśliwego – na polowaniu:
- Od rodzaju zyskanego pozwolenia zależy, jaki rodzaj broni możemy zakupić oraz w jakiej sytuacji, okolicznościach możemy ją użytkować. Natomiast użycie broni palnej w miejscu publicznym jest dozwolone, jeśli mówimy o amunicji ostrej tylko w kilku przypadkach. Jest zarezerwowane głównie dla przedstawicieli służb dbających o bezpieczeństwo obywateli - przekazał Przemysław Ratajczyk, oficer prasowy dolnośląskiej policji.
Polski Związek Łowiecki informuje, że do zdarzenia miało dojść 5 lat temu, jednak o sprawie zamierza teraz powiadomić prokuraturę. Osobne przyjrzenie się sprawie zapowiada zarząd województwa dolnośląskiego:
- Nagranie widzimy pierwszy raz. Okoliczności dotyczą czasu prywatnego. Nie zmienia to faktu, że te sytuacje będziemy wyjaśniać. Wówczas podjęte zostaną decyzje i o nich poinformujemy - powiedział Radiu Wrocław Michał Nowakowski, rzecznik marszałka.
Doktor Robert Maślak, wrocławski radny i jednocześnie ekolog, który był jedną z osób która upubliczniła nagranie komentuje zajście jako karygodne:
- Jest to łowczy okręgowy, więc osoba, która powinna pilnować innych, powinna pilnować utrzymania standardów, ta osoba pozwala sobie na łamanie prawa.
Nie udało nam się skontaktować z samym łowczym. Do sprawy będziemy wracać.
CZYTAJ WIĘCEJ: Wiemy, kto będzie dyrektorem połączonych szpitali z Bolesławca i Zgorzelca. Bez niespodzianki
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

