Ruszyło dochodzenie w sprawie kart z danymi wrażliwymi, które znaleziono w śmietniku w Kłodzku

Jakiś czas temu relacjonowaliśmy nietypową sytuację w Kłodzku. Jeden z mieszkańców znalazł w koszu na śmieci karty z podpisami. Na kartach znalezionych w śmietniku znajdowały się dane wrażliwe mieszkańców Kłodzka - imiona, nazwiska, adresy, numery pesel oraz podpisy.
Jak powiedziała Radiu Wrocław Małgorzata Czajkowska z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, chodzi o listy z podpisami pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum.
Prokuratura uznała, że doszło do przetworzenia danych osobowych w sposób niedopuszczalny. Postępowanie karne ma wyjaśnić w jaki sposób listy znalazły się w koszu na śmieci i czy dokumenty były oryginalne, czy podrobione.
- Przeprowadzone postępowanie przygotowawcze pozwoli na ustalenie, czy te listy były listami sfałszowanymi, czy też prawdziwymi. I dopiero na tym etapie, jak dowody w tym zakresie zostaną przeprowadzone i zostanie stwierdzone w postępowaniu karnym, będzie można to wprost powiedzieć - tłumaczy Małgorzata Czajkowska.
Na tym etapie prokuratura nie podaje szczegółowych informacji. Za fałszowanie list podpisów grozi nawet do 2 lat więzienia, podobnie za nielegalne przetwarzanie danych osobowych. Do tej pory nikomu nie przedstawiono zarzutów.
CZYTAJ WIĘCEJ: Oświadczenie Radia Wrocław w związku z publikacją "Kłodzko Referendum 2026" dotyczącą materiału naszego reportera
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

