Dziki opanowały Cieplice w Jeleniej Górze. Mieszkańcy boją się wychodzić na własne podwórko - Radio Wrocław

Dziki opanowały Cieplice w Jeleniej Górze. Mieszkańcy boją się wychodzić na własne podwórko

Maciej Ryłkiewicz
Maciej Ryłkiewicz
| 3 godziny temu
Dziki opanowały Cieplice w Jeleniej Górze. Mieszkańcy boją się wychodzić na własne podwórko - Dziki rozkopują Cieplice, a mieszkańcy boją się wychodzić z domu w nocy
Dziki rozkopują Cieplice, a mieszkańcy boją się wychodzić z domu w nocy
fot. Pani Karolina z Jeleniej Góry oraz Pixabay

Locha z młodymi niszczy podwórka na osiedlu Cieplice w Jeleniej Górze. Zwierzęta nie reagują ani na huk, ani na środki chemiczne stosowane przez urząd.

Mieszkańcom zależy na humanitarnym rozwiązaniu problemu. Nie można jednak odłowić i przewieźć dzików z powodu zagrożenia ASF. Możliwy jest odstrzał sanitarny, jednak ten teren nie został objęty rozporządzeniem wojewody.

- Myśliwi powiedzieli, że na ten teren nie mogą wejść. Ze względu na to, że jest zabudowa. Ze względu na to, że są młode, że jest matka karmiąca, więc jest zakaz odgórny. Cały czas odsyłali do sztabu kryzysowego, który zajmuje się dzikimi zwierzętami, a sztab kryzysowy rozkłada też ręce - mówi Pani Marta.

Dziki rozkopują przydomowe ogródki i pojawiają się w pobliżu śmietników. Są one zamknięte, a na podwórkach nie zalegają resztki jedzenia. Mimo to zwierzęta wyczuwają zapach odpadów. Miasto nie może ich odstraszać hałasem, bo do września trwa sezon lęgowy ptaków.

- Dziki na początku jak przychodziły tak już teraz godzina 18, gdzie jest jasno, że nie mają jak wrócić do domu. Żona wręcz kawałek podwozi sąsiadkę.

- Z tego do tego budnku.

- Jak to jest daleko? (red.)

- Będzie ze 100 metrów.

- Nie może wrócić z pracy po 22 czy po 23 - mówią mieszkańcy.

Jelenia Góra odstrasza dziki za pomocą środków chemicznych. Zdaniem mieszkańców i części urzędników nie zawsze przynoszą one oczekiwany efekt.

SPRAWDŹ: Nasze Radio jest w Jeleniej Górze. "Para dla Dolnego Śląska" na żywo z Placu Ratuszowego

Mieszkańcy dzwonią na Straż Miejską, Policję i do wydziału Zarządzania Kryzysowego. Twierdzą jednak, że ich zgłoszenia są bagatelizowane. Zaprzecza temu naczelnik wydziału Zarządzania Kryzysowego Włodzimierz Chmiel:

- No nie jest to prawdą. Zawsze taka informacja trafia do mojego wydziału. My powiadamiamy koło łowieckie czy lekarza weterynarii. Od początku tego roku takich interwencji w stosunku do dzikich zwierząt było 700, dzików w tych interwencjach było 10.

W związku z całą sytuacją szef miejskiego sztabu kryzysowego w Jeleniej Górze, Włodzimierz Chmiel, ma złożyć odpowiednie dokumenty do urzędu wojewódzkiego. Na razie widzi jednak inne rozwiązanie:

- Jeżeli to jest możliwe to ten kubeł na odpadki przechować w miejscu zamkniętym, aby zostawiać go tylko w dni, kiedy zbiór odpadów następuje. Bo nawet jeśli pojemnik jest dzisiaj jest opróżniony no jutro coś o niego wrzucimy. Choćby nie wielką ilość i zapach już jest.

Dopóki sprawa nie zostanie rozwiązana, mieszkańcom pozostaje stosowanie środków chemicznych, które mogą otrzymać w urzędzie.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ścieki z oczyszczalni spływają do Jeleniej Góry. Na razie problem rozwiązano... tymczasowo


Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.