Burmistrz otworzył kawałek drogi. Ze wsi do lasu

| Utworzono: 2014-12-05 08:15 | Zmodyfikowano: 2014-12-05 08:37
A|A|A

Fot. Przemysław Gałecki (Radio Wrocław)

Zacznijmy od relacji opisanej zaledwie kilka dni przed wyborami w "Panoramie Trzebnickiej" gminnym biuletynie (zobacz poniżej). Na zdjęciach przecinanie wstęgi, oklaski, czy święcenie drogi, której według Andrzeja Buryło z "Nowej Gazety Trzebnickiej" nie ma. Dziennikarz mówi krótko: - Uroczystość się odbyła, a burmistrz w samorządowej gazecie tłumaczy, że otworzył właśnie drogę między Kuźniczyskiem a Pęciszowem. To jest nieprawda. Burmistrz otworzył tylko króciutki fragment tej drogi. To jest strzał w kolano pana burmistrza, który zrobił sobie show. Nie zwracając w ogóle uwagi na osoby, które mogą korzystać z tej drogi. Troszeczkę zakpił sobie z ludzi - tłumaczy Andrzej Buryło.

fot. trzebnica.pl

POSŁUCHAJ MATERIAŁU: 

Marek Długozima zwyciężył w pierwszej turze z ponad 70% poparciem, a jednym z pierwszych, którzy korzystali z nowej drogi był Zenon Janiak, były trzebnicki radny.

- Był tam kawałek kilkusetmetrowy - absolutnie nie do przejechania. Musieliśmy kawałek nawet przejść - mówi Zenon Janiak.

Bo leśny fragment terenów należy do lasów państwowych, a one drogi nie wybudowały. Dlaczego więc burmistrz w oficjalnym biuletynie mówi, że jego inwestycja to spełnienie obietnicy połączenia obu miejscowości? Chciałem o to zapytać osobiście. Mimo wcześniejszego umówienia się na miejscu usłyszałem, że Marek Długozima godzinę wcześniej wziął urlop na żądanie.

Całe szczęście jego sekretarz zapewnił, że pan burmistrz jest cały i zdrowy, zaproponował także rozmowę ze Zbigniewem Zarzecznym, naczelnikiem wydziału techniczno-inwestycyjnego:

- Jest to odcinek o długości 520 metrów. Drogą można jechać na terenie miejscowości. Później standard jazdy na tym odcinku leśnym jest dużo gorszy. Te odcinki wykonane przez gminę mają nawierzchnie asfaltową, a dalej jest nawierzchnia szutrowa. Ja wstęgi nie przecinałem, ale lokalna społeczność uznało, że jest to tak ważne wydarzenie lokalne i uznała że warto to uczcić przecięciem wstęgi - mówi Zbigniew Zarzeczny.

No więc jadę do Kuźniczyska, by zapytać o wrażenia z niedawnej uroczystości. Najpierw spotykam Henryka Bujnego, który mieszka tam od urodzenia:

- No wszystko dobrze, tylko trochę wstyd. Ile tu brakuje? 200 metrów. Jak już robimy, to robimy. Jak już kradnę kurę to ukradnę koguta. Niech już nie będzie nic. Taki przykład. 

Bardziej dyplomatycznego języka używa Grażyna Pasiecznik, sołtys Kuźniczyska. Tak opisuje uroczyste przecinanie wstęgi.

- Nie było aż takie huczne. Zebrali się mieszkańcy, którzy mieszkają w pobliżu tej drogi. Byli zadowoleni, że mogą dojechać do domu bezpiecznie. Bez zrywania zawieszeń - mówi sołtys. 

A co na to mieszkańcy Pęciszowa? Ich fragment trasy został zbudowany kilka lat temu i 500 metrów asfaltu po stronie Kuźniczyska niewiele zmienia, ale burmistrza Trzebnicy krytykują delikatnie.



Starając się zlepić fragmenty gminno-leśnej drogi docieram do Nadleśnictwa Oleśnica Śląska. Winnego zamieszania ze wstęgami, brakującym fragmentem drogi czy obietnicami - co chyba nie dziwi - brak także tutaj.

Nadleśniczy Edward Podczaszyński nie wie do końca co nie zagrało, bo i plany i projekty były wspólne. Ale jest i dobra wiadomość. Droga powstanie - już w przyszłym roku:

- Mamy zabezpieczone na ten cel środki. Mamy dokumentację, mamy środki na budowę. Firma wykonująca tę drogę poprawiła ją trochę na naszym odcinku trochę poprawiła. Żeby mogły pojazdy transportowe jeździć. Myślę, że nie jest tak tragicznie - tłumaczy Edward Poczaszyński.

Wracając krótka rozmowa z panem Henrykiem i dobra piosenka na czas podróży do Wrocławia:



REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama