No i mamy awans do ćwierćfinału! Polska wygrała ze Szwecją

Robert Skrzyński Doha | Utworzono: 2015-01-26 19:10 | Zmodyfikowano: 2015-01-26 19:16
A|A|A

Sytuacja przed tym spotkaniem była jasna. Kto wygra mecz będzie w ćwierćfinale. Kto przegra ten pożegna się z turniejem.

W polskim zespole zabrakło Krzysztofa Lijewskiego. Kontuzja lewego rozgrywającego okazała się poważna i w jego miejsce zgłoszony został Piotr Masłowski. Dodatkowo nie w pełni sił byli Mariusz Jurkiewicz, Piotr Chrapkowski i Robert Orzechowski. W drużynie Szwecji na uraz barku narzekał Kim Andersson. Ostatecznie najlepszy szwedzki zawodnik nie pojawił się jednak na parkiecie.

Zdawaliśmy sobie sprawę z rangi tego meczu mówi Mariusz Jurkiewicz:

Polacy rozpoczęli to spotkanie w bramce ze Sławomirem Szmalem, Michałem Daszkiem i Przemysławem Krajewskim na skrzydłach, Andrzejem Rojewskim, Michałem Jurkiewiczem i Michałem Jureckim na rozegraniu oraz Kamilem Syprzakiem jako obrotowym.

Początek meczu był bardzo nerwowy. Szwedzi grali twardo w obronie, ale popełniali też błędy w ataku. W bramce rywali dobrymi interwencjami popisywał się Mattias Andersson. W ciągu pięciu pierwszych minut padły tylko dwa gole a bramkę dla biało – czerwonych rzucił Michał Daszek. Po dziesięciu minutach meczu był remis 3:3.

PRZEBUDZENIE POLAKÓW
komentarz Roberta Skrzyńskiego

Po słabych meczach w fazie grupowej wydawało się, że w meczu ze Szwecją Polacy nie mają wielkich szans. Rzeczywistość na parkiecie wyglądała jednak zdecydowanie lepiej. Nasza reprezentacja zafunkcjonowała świetnie właśnie jako zespół. Współpraca w obronie, kapitalne interwencje Sławomira Szmala, wzajemne pokrzykiwanie i ustawianie się na boisku. Można powiedzieć wreszcie! Bo we wcześniejszych meczach oczekiwaliśmy na takie przebudzenie. Z grzecznych chłopców nasi zawodnicy zmienili się w walecznych mężczyzn. I udowodnili, że są w stanie powalczyć z każdym rywalem. Nie tylko powalczyć, ale i wygrać. Teraz na drodze stanie Chorwacja. Przeciwnik znakomity, ale po takim meczu jak ze Szwecją nikt naszych nie będzie skazywał na pożarcie. Stawką będzie awans do najlepszej czwórki. Tu wszystko może się wydarzyć!

Kluczem do sukcesu była dobra gra w obronie podkreśla Piotr Chrapkowski:

Dobrze spisywali się bramkarze – tak Szmal, jak i Andersson a obie drużyny miały duże problemy z wypracowaniem czystych pozycji rzutowych. W szesnastej minucie po dwóch z rzędu bramkach Karola Bieleckiego prowadziliśmy 5:4. Nasi zawodnicy dzięki dobrej grze w ataku właśnie Bieleckiego w dwudziestej minucie wygrywali 7:5. Gdy rywale przez dziewięć minut nie potrafili rzucić bramki przewaga Polaków wzrosła do trzech trafień. Później jednak musieliśmy grać w podwójnym osłabieniu i dodatkowo zatraciliśmy skuteczność. Ostatecznie po pierwszej połowie przegrywaliśmy 10:11.

Ostatnio dobrze gra nam się ze Szwedami zauważył drugi trener kadry Jacek Będzikowski:

Początek drugiej połowy to znów kilka błędów tak z jednej, jak i z drugiej strony. Szwedzi nadal prowadzili różnicą jednej, dwóch bramek. W 39. minucie doprowadziliśmy do remisu po skutecznym rzucie karnym Bartosza Jureckiego i było 14:14. Trzy minuty później po rzucie Adama Wiśniewskiego odzyskaliśmy prowadzenie. Mogliśmy je powiększyć, ale nasi zawodnicy nie wykorzystali kilku okazji i w 45. minucie znów był remis 15:15. Kolejne dwie bramki zdobyli jednak nasi zawodnicy. Utrzymywała się minimalna przewaga Polaków.

To było zwycięstwo całej naszej drużyny przyznaje Bartosz Jurecki:

Ostatnie fragmenty meczu były nerwowe. Znów udanymi interwencjami w naszej bramce popisywał się Szmal. Na siedem minut przed końcem meczu prowadziliśmy 19:18. Twarda gra w obronie pozwoliła nam po kolejnych stu dwudziestu sekundach odskoczyć na 21:18. Tej przewagi Polacy nie roztrwonili i ostatecznie wygrali to spotkanie 24:20.

W ćwierćfinale biało – czerwoni zmierzą się w środę z Chorwacją.

Doha, Robert Skrzyński, Radio Wrocław

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama