Simone Ponzi 5. w kolarskim wyścigu we Włoszech

Robert Skrzyński, inf.prasowa | Utworzono: 2017-09-13 16:40
A|A|A

fot. CCC Sprandi Polkowice

Początek wyścigu obfitował w wiele ataków, ale przez długi czas żaden z nich nie przełożył się na uformowanie ucieczki. Ta powstała dopiero po ok. 45 kilometrach, gdy oderwali się Shane Archbold (Bora-hansgrohe), Mark Padun (Bahrain-Merida), Pierre-Luc Perichon (Fortuneo-Oscaro), Luca Wackermann (Bardiani-CSF), Angel Madrazo (Delko-Marseille), Samue Mugisha (Dimension Data) i Mattias Krizek (Tirol). Peleton pozwolił im na uzyskanie ok. 6 minutowej przewagi, zanim rozpoczął pogoń.

Czołowa grupka nie utrzymała się w tym zestawieniu zbyt długo, gdyż Padun, Perichon i Madrazo zostawili pozostałych atakujących za sobą i na ostatnie 60 kilometrów wjechali z zapasem 2 minut.

Bardzo szybko dystans pokonywał Egan Bernal (Androni - Sidermec – Bottecchia), który zdecydował się na wczesny atak (60km przed metą), na jednym z ostatnich cięższych podjazdów. Po 15 kilometrach pogoni dołączył do Paduna, ostatniego z uciekinierów, i w dwójkę starali się odeprzeć pogoń. Sztuka ta im się nie udała, gdyż zostali doścignięci 12km przed końcem, przez przerzedzony do ok. 40 kolarzy peleton. W nim jechał reprezentant CCC Sprandi Polkowice Simone Ponzi.

Pomimo kilku akcji w końcówce, o losach wyścig zadecydował masowy sprint. Ponzi wywalczył sobie dobrą pozycję i rozpoczął finałowy atak. Ostatecznie zajął 5.miejsce, a po zwycięstwo sięgnął Michael Albasini (Szwajcaria). Marco Canola (Nippo - Vini Fantini) i Francesco Gavazzi (Androni - Sidermec – Bottecchia) stanęli na pozostałych stopniach podium.

Z jednej strony jestem zadowolony z tego wyniku, bo nie ścigałem się od miesiąca i nie wiedziałem jak mój organizm się zachowa, ale z drugiej jestem zawiedziony, bo czułem, że nogi mam na tyle dobre, by powalczyć dziś o podium – opowiadał Ponzi. - Udało mi się wywalczyć bardzo dobrą pozycję do sprintu, bo jechałem „na kole" Albasiniego. Niestety zostałem z niej zepchnięty i gdy Albasini zaczął finiszować, ja byłem za daleko, po drugiej stronie szosy.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama