Ślęza wygrywa bardzo pewnie mecz w Lublinie

| Utworzono: 2018-03-11 17:41 | Zmodyfikowano: 2018-03-11 20:37

Do końca sezonu zasadniczego mistrzynie Polski rozegrają jeszcze trzy spotkania. Każde z nich będzie niezwykle wymagające – na wyjeździe z InvestInTheWest AZS-em AJP Gorzów Wlkp. oraz przed własną publicznością z Artego Bydgoszcz i Wisłą Can-Pack Kraków. Ślęza nadal ma szanse na zajęcie nawet pierwszego miejsca w tabeli. Koniecznego do tego są trzy zwycięstwa, a także dodatkowe potknięcie Artego.

Zwycięstwo w Lublinie przyszło wrocławiankom łatwiej niż wiele osób się tego spodziewało. Pszczółka nie tak dawno rozgromiła przecież u siebie Wisłę Can-Pack, a i pierwsze spotkanie ze Ślęzą, rozegrane we Wrocławiu, zakończyło się jej zwycięstwem. Jednak w niedzielę podopieczne Wojciecha Szawarskiego nie miały wiele do powiedzenia. Wrocławianki od pierwszej minuty były mocno skoncentrowane i realizowały swoje założenia. Po pierwszej kwarcie żółto-czerwone prowadziły 22:16, a to był tylko zwiastun świetnej postawy w kolejnej odsłonie gry.

Druga kwarta zakończyła się zwycięstwem Ślęzy aż 20:4. Wrocławianki imponowały świetną obroną, która napędzała szybkie kontry kończone łatwymi punktami. Bardzo dobrze w tej części spotkania spisywała się Tijana Ajduković. Ważne „trójki" trafiły Karina Szybała i Elina Dikeoulakou, swoje dołożyła także Agnieszka Kaczmarczyk.

Po zmianie stron znów za trzy trafiła Karina Szybała, punktowała też Kourtney Treffers, rzut wolny wykorzystała Tijana Ajduković, w efekcie czego przewaga Ślęzy urosła aż do 25 punktów (50:25). To było najwyższe prowadzenie mistrzyń Polski w całym spotkaniu.

W dalszej fazie meczu Pszczółka starała się odrabiać straty, co wychodziło jej z niezłym skutkiem. Dwoiła i troiła się środkowa Uju Ugoka, która uzbierała aż 25 punktów i 16 zbiórek. Jednak w pojedynkę nie była w stanie odmienić losów spotkania. Ślęza wygrała ostatecznie 65:52.

W sobotę 17 marca wrocławianki zmierzą się na wyjeździe z InvestInTheWest AZS-em AJP Gorzów Wlkp.

Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin – Ślęza Wrocław 52:65 (16:22, 4:20, 15:12, 17:11)

Pszczółka: Uju Ugooka 25, Feyonda Fitzgerald 10, Dajana Butulija 8 (2), Martyna Cebulska 4, Dorota Mistygacz 3 (1), Kateryna Dorogobuzowa 2, Aleksandra Kędzierska, Agata Dobrowolska, Dominika Poleszak.

Ślęza: Kourtney Treffers 16, Sharnee Zoll-Norman 12, Tijana Ajduković 12, Elina Dikeoulakou 10 (2), Agnieszka Kaczmarczyk 7, Karina Szybała 6 (2), Tania Perez 2, Klaudia Sosnowska, Janis Ndiba.

Po meczu powiedzieli:

Arkadiusz Rusin (trener Ślęzy):- Cieszy nas zwycięstwo. Chcieliśmy wygrać i odrobić straty z pierwszego meczu we Wrocławiu. Udało się i z pewnością zagwarantowała nam to pierwsza połowa. Graliśmy wtedy dobrze, mieliśmy swój rytm, biegaliśmy do kontry. W drugiej połowie przestaliśmy kontrolować nas rytm. Być może mieliśmy za dużą przewagę i u niektórych część chęci została w szatni. A może to także efekt ciężkiego tygodnia. Mieliśmy wreszcie cały tydzień na to, żeby się przygotować pod dzisiejszego przeciwnika. Było to widać, zwłaszcza do przerwy. To był pierwszy z czterech trudnych meczów, które czekają nas do końca sezonu. Dziś mamy zwycięstwo i to najbardziej nas cieszy.

Sharnee Zoll-Norman (zawodniczka Ślęzy): - To był dobry mecz. Przyjechałyśmy tutaj po zwycięstwo. Wiedziałyśmy, że musimy wygrać po porażce w pierwszym starciu. Pierwsza połowa była dla nas udana, ale w drugiej miałyśmy znacznie więcej strat. Musimy wyciągnąć z tego wnioski i poprawić się w następnym spotkaniu. Mamy pracę do wykonania w następnym tygodniu, ale będziemy gotowi na Gorzów.

Wojciech Szawarski (trener Pszczółki): - To było w pełni zasłużone zwycięstwo Ślęzy. Wydaje się, że wrocławianki kontrolowały przebieg spotkania. Widać było, że rywalki były dobrze przygotowane do tego spotkania. Ślęza niczym nas nie zaskoczyła. Wiemy, ze one grają szybko i dobrze w obronie, ale niestety dziś nie widziałem kontentacji u naszych dziewczyn. Gdy Ślęza uzyskała przewagę, z naszej strony zaczęły się indywidualne akcje. A my nie jesteśmy drużyną, w której indywidualności wygrywają mecze. Tylko gra zespołowa może dawać nam wygrane przeciwko tak klasowym ekipom, jak Ślęza. Ten mecz niektórych sprowadził na ziemię. Przed nami cztery mecze, które musimy wygrać. Chcemy być jak najwyżej przed play-offami.

Dajana Butulija (zawodniczka Pszczółki): - To był bardzo dobry mecz w wykonaniu Ślęzy. My nie byłyśmy odpowiednio skoncentrowane, a wrocławianki dobrze ograniczyły nasze atuty. Musimy wygrać kolejne spotkania i dobrze przygotować się do play-offów. Nie jest łatwo po takim spotkaniu, ale my jesteśmy twarde.


Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.