Nie przegrali od dwóch lat. Passa wrocławian trwa

Piotr Pietraszek/materiały prasowe | Utworzono: 2018-04-09 20:15 | Zmodyfikowano: 2018-04-09 20:15
A|A|A

Rywalizacja obu zespołów to już futbolowy klasyk. Nie inaczej było tym razem. Na Narodowym Stadionie Rugby oglądaliśmy bardzo wyrównane spotkanie, które mogło podobać się kibicom, pokazując wysoki poziom obu drużyn. Pierwsze minuty meczu były jednak nerwowe, Seahawks Gdynia zatrzymali Panthers Wrocław w pierwszych akcjach, ale następnie punktowali Tomasz Dziedzic i Tim Morovick, którzy po dwóch efektownych akcjach wyprowadzili drużynę na prowadzenie 14:0. Jastrzębie odpowiedziały tuż przed przerwą i po dwóch kwartach na tablicy wyników widniał wynik 14:7, który zapowiadał wielkie emocje w drugiej połowie meczu.

Po przerwie obraz gry nie zmienił się i Pantery w swoim stylu zaczęły kontrolować przebieg spotkania. Obrona Mistrzów Polski nie pozwalała Jastrzębiom na rozwinięcie skrzydeł. Świetne spotkanie rozegrali Szymon Adamczyk, Jacek Wszół i reszta linii defensywnej, która utrzymywała stałą presję na rozgrywającym, co pozwalało na świetną kontrolę poczynań rywali. Swój pierwszy przechwyt w sezonie zanotował Desmond Cooper, który popisywał się też świetnymi akcjami powrotnymi po odkopnięciach piłki. Atak Panthers Wrocław skutecznie przesuwał piłkę do przodu, co pozwoliło na zdobycie dwóch kolejnych przyłożeń, których autorami byli Tim Morovick i Wiktor Zięba. Kiedy na tablicy pojawił się wynik 28:7 i spotkanie było już rozstrzygnięte, trenerzy dokonali wielu zmian i na boisku oglądaliśmy już rezerwowych. Wtedy też Seahawks Gdynia udało się zdobyć drugie przyłożenie, które ustaliło wynik meczu na 28:14, ale nie miało to już znaczenia. Panthers Wrocław pewnie sięgnęli po kolejną wygraną, przedłużając swoją serię zwycięstw na polskich boiskach do 20 spotkań. Mistrzowie Polski nie przegrali meczu już od 2 lat.

- Nie był to dla nas łatwy mecz. Kilku zawodników jest kontuzjowanych i trenerzy rotują składem, dokonując koniecznych zmian. W tym sezonie oglądamy na boisku odmłodzony skład, który z meczu na mecz prezentuje się coraz lepiej, pokazując siłę naszego programu juniorskiego. Dzisiejszy mecz jest dla nas kolejnym krokiem do obrony tytułu mistrzowskiego. Nie było to jednak nasze najlepsze spotkanie i na pewno trenerzy poświęcą wiele czasu na analizę błędów i wnioski – podsumował Jakub Głogowski, menedżer Panthers Wrocław.

Teraz przed Mistrzami Polski tydzień przerwy, a następnie mecz wyjazdowy z Kraków Kings. To wszystko stanowi przedsmak meczu Pucharu Europy, który rozegrany zostanie już 28. kwietnia w Innsbrucku, gdzie Pantery zmierzą się ze Swarco Raiders Tirol.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama