Były komisariaty, będą domy dziecka

Michał Wyszowski | Utworzono: 2014-05-20 08:29 | Zmodyfikowano: 2014-05-20 08:40
A|A|A

Fot. Michał Wyszowski (Radio Wrocław)

Dwa piętra, ładnie urządzone poddasze, duża przestronna kuchnia i łazienka. Do tego świetlica w byłym garażu i  na razie nieco zaniedbany ogród. Tak wygląda dom dziecka na miarę XXI wieku.  Dwie tego typu placówki ruszyły właśnie w wałbrzyskich dzielnicach Szczawienko i Biały Kamień.  W obu zamieszka czternastka dzieci od 8 do 17 roku życia:



W praktyce gmina po prostu wynajęła dwie wille i za około pięćdziesiąt tysięcy złotych wyposażyła.  W teorii to jednak odpowiedź na reformę systemu opieki zastępczej. Zgodnie z nią w 2020 roku domów dziecka molochów w Polsce ma już nie być. Grażyna Urbańska z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, mówi, że nie chcą czekać do ostatniej chwili.  Zwłaszcza, że dzieci w potrzebie wciąż jest bardzo dużo:



Domy nazywają się rodzinne bo taka ma być w nich atmosfera.  Zwłaszcza, że w pierwszej kolejności mają do nich trafiać właśnie rodzeństwa.  Z dziećmi i z młodzieżą stale przebywać będzie  dwóch opiekunów.  Pracująca na Szczawienku Katarzyna Nowowiejska mówi, że zasada działania domu dziecka w takim wydaniu jest prosta: razem robimy niemal wszystko:



Dwie  nowe placówki  nie rozwiązują problemu.  Mapa domów dziecka na Dolnym Śląsku wciąż jest  bardzo gęsta.  W samym Wałbrzychu w przebywa w nich ponad setka dzieci, w powiecie kłodzkim jest ich blisko dwieście.  Samorządy zapowiadają, że na pewno zdążą, część z nich już likwiduje domy molochy.  Magdalena Kołodziejczyk z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, mówi, że taki los czeka na przykład dom Catharina w Nowym Siodle:



Podobnie zrobiono już także, m. in. w Nowej Rudzie, Kłodzku czy Piławie Górnej.  Według części fachowców takie działanie to pozorne rozwiązywanie problemu. Bo dzieci choć formalnie są w różnych domach, najczęściej nadal zostają w jednym budynku. Zwykle także w odludnych miejscach, w których kiedyś budowano domy dziecka.  Idzie to w poprzek reformy, według której dzieci powinny się integrować, po prostu żyć z innymi ludźmi.  Nieźle radzi sobie z tym Powiat Świdnicki, które wynajmuje sześć domów jednorodzinnych dla swoich podopiecznych. Inne samorządu najczęściej pokazują pustą kasę lub ratują się w inny sposób. W Wałbrzych na przykład kolejne małe domy mają powstać w byłych komisariatach:



Sporym kłopotem są  także miejsca dla małych dzieci. Zgodnie z ustawą już od przyszłego roku w dużych placówkach będą mogły mieszkać  tylko dzieci powyżej siódmego roku życia.  Według specjalistów, z którymi rozmawialiśmy jest to warunek nie do spełnienia.  Będą walczyć o jego zmianę w ministerstwie. Najlepiej pokazują to problemy domu małego dziecka z Wałbrzycha. Maksymalnie może w nim mieszkać trzydziestka dzieci, placówka jest jednak stale przepełniona. 

Prezydent Roman Szełemej podkreśla, że prawo nie pozwala jej nawet rozbudować:



Takich placówek w Polsce ma nie być. Twórcy ustawy, chcieliby, aby najmniejsze dzieci trafiały do rodzin adopcyjnych i zastępczych. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna, bo kandydatów na takie rodziny po prostu brakuje. A po likwidacji ośrodków adopcyjnych w regionie, liczba adopcji na przykład w Wałbrzychu znacznie spadła.

Założeniem obowiązującej od 2012 r. reformy jest zlikwidowanie do 2020 roku przepełnionych wielkich domów dziecka. Od 1 stycznia 2014 r. obowiązują przepisy, które wymusiły na dyrektorach tego typu placówek podział na mniejsze, w których może znajdować się nie więcej niż 30, a w nowo powstałych maksymalnie 14 podopiecznych. W 2016 roku niepubliczne Domy Małego Dziecka mają zostać zamknięte. Nowa ustawa ma promować powstawanie rodzinnych domów dziecka. Zgodnie z projektem, z osobą prowadzącą rodzinny dom dziecka starosta zawiera umowę na okres nie krótszy niż pięć lat. Umowy powinny uwzględniać niezbędne wydatki związane z prowadzeniem domu oraz określać szczegółowe warunki współpracy. Umowa określać będzie również warunki zastępstw na czas choroby opiekunów ich wypoczynku czy pobytu w szpitalu. W rodzinnym domu dziecka w tym samym czasie może przebywać łącznie nie więcej niż 8 dzieci. samorządy dostaną wsparcie z budżetu w pierwszym roku zmian będzie do 35 mln zł Część pedagogów jednak widzi minusy nowych przepisów - ich zdaniem nie sprawdza się to że dzieci poniżej 10. roku życia, pozbawione opieki rodziców, mają natychmiast trafiać do rodzin zastępczych. Jednak długotrwałe procedury powodują że dzieci nie trafią od razu do nowych rodzin. Ponadto na kursy przygotowujące do pełnienia funkcji rodziców zastępczych zgłasza się bardzo niewiele osób. Efektem jest przepełnienie społecznych domów dziecka, które w 2016 roku zostaną zamknięte.
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama