Polityka hepactwa kontra dobra mama (PRZEGLĄD PRASY)

Wacław Sondej | Utworzono: 2014-11-04 07:14 | Zmodyfikowano: 2014-11-04 07:19
A|A|A

fot. prw.pl

Stefan Niesiołowski znowu może powiedzieć o pisowskich śmieciach, Adam Hofman ponownie usadowi panią premier o trzy poziomy niżej, profesor Pawłowicz może użyć flagi europejskiej jako szmaty do podłogi a Leszek Miller na widok Ziobry zawoła: "oto idzie zero".

W Gazecie Wyborczej są dziś informacje o zarobkach z górnej półki. Czytam, że "polscy politycy wiedzy o swoich zarobkach bronią jak niepodległości. Właściwie nie wiadomo dlaczego" - dziwi się Wyborcza, bo np. "wojewoda mazowiecki ma 20 razy mniejszą pensję niż prezes Orlenu". Ja się dziwię zdziwieniu Wyborczej. Przecież to jasne: przy społecznej ocenie efektów i stylu ich pracy, a jest to ocena druzgocąca, wstyd się przyznać do brania za to jakichkolwiek pieniędzy.

Polityka hepactwa ma się w Polsce dobrze. I nagle pojawia się Jacek Kucharczyk. To jest prezes Instytutu Spraw Publicznych i bierze na siebie rolę wołającego na puszczy ogłaszając: "w wyborach w siedemdziesięciu procentach to będzie reelekcja wójtów, burmistrzów i prezydentów. Trudno uwierzyć, że wszyscy tak znakomicie rządzą. To również kwestia bierności elektoratu". No właśnie. Bo pani premier tupie nogą na wysokiej szpilce, ale jej kolegom ukłucia nie wadzą, bo mają grubą skórę. Więc na portalu TVN 24 znalazłem taki tytuł: "Nowa polityka miłości czyli premier jak dobra mama". To nie jest komplement.

Co we Wrocławiu? Pieniądze na zagrodzenie swobodnych parkingów przy ZOO zostały wydane. Koło miliona złotych zamieniono w barierki. I oto dzisiaj Gazeta Wrocławska pisze, że od otwarcia afrykarium podziemny parking Budimexu pęka w szwach. W tej sytuacji dochodzi do urzędowego udostępniania dotychczasowych parkingów bezpłatnych. Może by się ktoś doktoryzował z tego tematu? W Rzeczpospolitej Tomasz Terlikowski lituje się nad Markiem Goliszewskim, którego praca doktorska została publicznie wyszydzona a potem przez Radę Wydziału odrzucona. Nie czepiajcie się Goliszewskiego - pisze Terlikowski - skoro na Uniwersytecie Warszawskim zorganizowano konferencję naukową poświęconą "jękom wyobrażonym czyli pornografii w kinie niemym". W oficjalnym wykazie prac doktorskich można znaleźć różne tematy. Pamiętają państwo dysertację zatytułowaną "Formy gry w palanta na obszarze Polski". Dlaczego więc ma nie być pracy na temat: "Wpływu diety składającej się z nienawiści na skład chemiczny śliny poselskiej".

Do usłyszenia się z Państwem...

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama