Koszykarze Turowa wciąż niepokonani

Robert Skrzyński | Utworzono: 2014-11-16 20:21 | Zmodyfikowano: 2014-11-16 20:52

Początek meczu był wyrównany. Ale już po trzech minutach gry i rzucie zza linii 6,75 Michała Chylińskiego Turów prowadził 5:2. Kolejne akcje to dobra gra gospodarzy. Za trzy punkty trafił Mardy Collins, do kosza rzucił także Uros Nikolić i po pięciu minutach meczu mistrzowie Polski prowadzili 10:4. Po kolejnych sześćdziesięciu sekundach było już 18:7 dla gospodarzy. Bardzo dobrze w ataku radzili sobie Tony Taylor i Chyliński a Anwil miał problemy ze skuteczną grą Turowa w obronie. Gdy do zakończenia tej części meczu pozostawały dwie minuty zespół Miodraga Rajkovicia prowadził już 23:11. Ostatecznie po pierwszej kwarcie na tablicy wyników było 26:13 dla zespołu ze Zgorzelca.

Drugą kwartę Turów rozpoczął od punktów Vlada Sorina Moldoveanu i Damiana Kuliga. Odpowiadał ze strony Anwilu Chase Simon. Po dwóch minutach tej części gry było 31:18. Ale zespół z Włocławka zaczął odrabiać straty. Do kosza trafili Konrad Wysocki i Piotr Pamuła. Przewaga gospodarzy zmalała do siedmiu punktów, było 31:24 i o czas poprosił trener Miodrag Rajković. To jednak niewiele pomogło, bo na pięć minut przed końcem drugiej kwarty zespół za Zgorzelca prowadził już tylko 36:31 a po kolejnych stu dwudziestu sekundach było już zaledwie 38:35. Na szczęście po chwili skutecznym rzutem za trzy punkty popisał się Nemanja Jaramaz. W kolejnych akcjach grę i ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Michał Chyliński i na minutę i dwadzieścia sekund przed końcem Turów wygrywał 46:35. Taki wynik utrzymał się do końca tej części gry.

Trzecia kwarta rozpoczęła się od skutecznych rzutów wolnych w wykonaniu Andrei Closariola. Szybko odpowiedział Jaramaz, ale ponownie do kosza zgorzelczan trafił Simon. Anwil rozpoczął odrabiania strat i po trzech minutach tej części gry tracił do drużyny Miodraga Rajkovicia tylko sześć punktów. Podobna różnica punktowa utrzymywała się także w kolejnych akcjach i na pięć minut przed końcem tej części gry na tablicy wyników było 53:48 dla zespołu ze Zgorzelca. Kolejnych sześć punktów zdobyli zawodnicy Anwilu i po raz pierwszy w meczu objęli prowadzenie 54:53. Na półtorej minuty przed końcem trzeciej kwarty Anwil prowadził 63:60 i w tym momencie wygrywał tę część gry 28:14. Kolejnych pięć punktów zdobyli jednak zawodnicy ze Zgorzelca a ostatecznie na dziesięć minut przed końcem meczu po skutecznym rzucie Taylora Turów prowadził 69:63.

Na początku czwartej kwarty zawodnicy PGE Turowa błyskawicznie powiększyli przewagę i po niespełna dwóch minutach wygrywali 76:65. To był efekt skutecznej gry zwłaszcza Chylińskiego i Kuliga. Chwilę później piąty faul popełnił Crosariol i musiał opuścić parkiet a swoje kolejne punkty zdobył Moldoveanu. Po niespełna trzech minutach gry mistrzowie Polski wygrywali 79:68. Zgorzelczanie utrzymywali podobną przewagę i na trzy minuty przed końcem meczu prowadzili 87:77. Różnicę utrzymali do końca i ostatecznie triumfowali 97:89.

 

PGE Turów Zgorzelec - Anwil Włocławek 97:89 (26:13, 20:22, 23:28, 28:26)

PGE Turów Zgorzelec: Michał Chyliński 25, Damian Kulig 15, Mardy Collins 12, Vlad-Sorin Moldoveanu 10, Chris Wright 10, Filip Dylewicz 9, Tony Taylor 7, Nemanja Jaramaz 5, Uros Nikolic 4, Jakub Karolak 0.

Anwil Włocławek: Chase Simon 20, Deonta Vaughn 16, Mikołaj Witliński 13, Piotr Pamuła 11, Konrad Wysocki 10, Arvydas Eitutavicius 9, Andrea Crosairol 8, Grzegorz Surmacz 2.

Reklama

Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.