Poranny przegląd prasy: Po pierwsze - nie międolić!

Wacław Sondej | Utworzono: 2015-05-15 07:08
Poranny przegląd prasy: Po pierwsze - nie międolić! - archiwum prw.pl
archiwum prw.pl

Wrocławscy lekarze wycięli pacjentowi zdrową nerkę zamiast tej, w której był guz. Dramat. Z drugiej strony mamy gorączkowe poszukiwanie sposobu na wszczepienie Bronisławowi Komorowskiemu wigoru. "Dość tego międolenia" - wołał wczoraj zwolennik obecnego prezydenta Tomasz Karolak, aktor - Adam z serialu "Ela w opałach". Dlaczego Karolak mówi o międoleniu? Bo przemawiał publicznie i nie mógł użyć właściwego słowa. Nie mają z tym problemu Władysław Frasyniuk i Wyborcza Wrocław. Cytuję tak jak powiedział pan Władysław i jak to drukuje wyborcza: "Tacy jak ja wyborcy Komorowskiego od początku tygodnia mówią sobie: "Jezu, Bronek nic nie zrozumiał!" Przecież wyniki pierwszej tury wyborów to pochodna tego, co od lat dzieje się w Polsce, w której nieustannie rośnie grupa obywateli odwróconych plecami od polityki. Część tych ludzi czuje się odrzucona. (...) 10 maja nastąpił "wybuch" i dzięki temu Kukiz może założyć nową partię, Proponuję mu nazwę Wkurwieni.pl" - koniec cytatu z Frasyniuka, który sam, nieźle w...kurzony pokłada nadzieje w ugrupowaniu montowanym przez Ryszarda Petru z Andrzejem Olechowskim i Leszkiem Balcerowiczem.

Z tym "Jezu, Bronek..." można się zgodzić, bo na przykład - jak pisze Dominika Wielowieyska - " Gdy wyborca PO zobaczył Komorowskiego mówiącego o referendum w sprawie JOW-ów, to nim zatrzęsło, bo bardzo nie lubi zagrywek marketingowych". A tu ci jeszcze Rzeczpospolita pisze, o części konstytucjonalistów twierdzących, że nie można pytać w referendum, czy obywatele chcą zmiany ustawy zasadniczej. Czyli zaczyna się dyskusja o możliwości naruszenia przez prezydenta konstytucji.

Wczoraj jego sztabowcy podnieśli larum, bo twierdzili, że zdekonspirowali sabotażystów nasłanych przez PiS. To te osoby, które Bronisławowi Komorowskiemu zadawały na ulicy trudne pytania. PiS niepotrzebnie zaprzecza. Uważam, że nie ma powodu. Wszystko jest jak trzeba. Prezydent idzie na ulicę, by przekonywać nieprzekonanych a nie zbierać hołdy zwolenników. Jak siądzie w niedzielę do debaty z Andrzejem Dudą, to będzie miał twardszy orzech do zgryzienia niż uliczny kukizowiec czy pisowiec. Wtedy okaże się, czy prezydent posłuchał Karolaka i przestanie międlić. Na razie jest tak, jak na rysunku satyrycznym w Super Expressie. Rozmawia wiadomy kot z wiadomym panem: "Jakie to szczęście dla Dudy, że Komorowski zaangażował się tak bardzo w kampanię wyborczą".

Do usłyszenia się z Państwem...


Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.