"Nic nie boli". Pierwsi medycy zaszczepieni na koronawirusa

Beata Makowska, el | Utworzono: 2020-12-27 09:54 | Zmodyfikowano: 2020-12-27 09:55
A|A|A

fot. USK Wrocław/ DUW

Pierwszą osobą zaszczepioną na COVID-19 w Polsce była naczelna pielęgniarka warszawskiego szpitala MSWiA Alicja Jakubowska. - Dla mnie też to jest historia - mówiła przed podaniem preparatu. - Jeżeli chcemy wrócić do normalności, a chcemy, to trzeba się zaszczepić - dodawała. Po niej zaszczepiono jeszcze czterech innych pracowników placówki. - Państwo gwarantuje szczepionkę, ale to my, jako społeczeństwo, zdecydujemy czy ona będzie nas powszechnie chroniła. Pamiętajmy, że im więcej zaszczepionych, tym większa szansa na zakończenie epidemii - zaznaczył minister zdrowia Adam Niedzielski. 

                                                                                                          fot. gov.pl

W niedzielę przed godz. 8.00 do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu dotarły pierwsze szczepionki - 450 sztuk.

Tego samego dnia zostało zaszczepionych w sumie 126 osób, m.in prof. Piotr Ponikowski, rektor Uniwersytetu Medycznego, dr Piotr Pobrotyn, dyrektor szpitala oraz kierownicy i pracownicy klinik. 

- Szczepię się jako lekarz, w trosce o zdrowie pacjentów, z myślą o bezpieczeństwie swoim i swoich bliskich. W obecnej sytuacji uważam szczepienie za absolutną konieczność, bez tego z epidemią będziemy borykać się przez lata - mówił prof. Ponikowski. Szczepienia odbyły się w klinikach na tzw. kampusie Curie-Skłodowskiej oraz w szpitalu przy ul. Borowskiej, gdzie zorganizowano lekarskie gabinety kwalifikacyjne, punkty szczepień oraz miejsca do obserwacji pacjentów po podaniu preparatu.

- Nic nie boli – tak mówili pracownicy USK, którym podano w niedzielę szczepionkę. - To bardzo ważny moment - podkreślała Barbara Korzeniowska, wicedyrektor ds. lecznictwa otwartego:

- Teraz trzeba czekać, aż nabierzemy odporności - dodaje Janusz Sokołowski, lekarz kierujący oddziałem ratunkowym, już zaszczepiony pierwszą porcją preparatu.

Zaszczepiony został także chirurg Krzysztof Gietkiewicz:

Okres przydatności preparatu, po rozmrożeniu, wynosi pięć dni. W kolejnych dniach do USK dotrze kolejne 350 porcji szczepionek.

Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu jest jednym ze szpitali węzłowych, a to oznacza, że w terminie zerowym oprócz swoich pracowników, będzie szczepił również zatrudnionych w innych jednostkach ochrony zdrowia. Jak dotąd zainteresowanie wyraziło 2,5 tys. pracowników etatowych placówki (65 proc. załogi) oraz dziesięć tysięcy osób z zewnątrz, czyli innych szpitali, przychodni, aptek, jak również pracownicy i studenci Uniwersytetu Medycznego. Liczba zainteresowanych szczepieniami prawdopodobnie jeszcze się zmieni, ponieważ ostateczny termin zgłoszeń mija w poniedziałek. 

SPRAWDŹ: Szczepienia przeciwko COVID-19 - ważne informacje

- Zachęcam wszystkich do szczepień, jak najszybciej, by przerwać tę szaleńczą epidemię. Szczepmy się, nie mamy innych metod walki z tą epidemią. Trzeba się zaszczepić i jest to poza dyskusją – powiedział prof. Krzysztof Simon, wojewódzki konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych, który jako jedna z pierwszych osób został w niedzielę zaszczepiony w szpitalu przy Koszarowej, gdzie jest ordynatorem jednego z oddziałów zakaźnych.

Pytany, jak przekonać do szczepień osoby, które nie będą chciały tego zrobić, lekarz powiedział, że "statystyką". - Przekonywać należy racjonalnym argumentem. Konsekwencje nieszczepienia to ciężka choroba, zgon i inwalidztwo - wyjaśnił. Medyk powiedział, że miał on w przeszłości ciężką reakcję alergiczną na szczepienie przeciwko grypie. - Czekałem na ten typ szczepionki (na koronawirusa – przyp. red), bo on jest najmniej obłożony dodatkowymi materiałami – konserwantami czy białkami. Dla mnie jest to pozytywne wyzwanie, że taka szczepionka się pojawiła - powiedział. Jego zdaniem, szczepionka obecnie dostępna w Polsce powstała "w technice najbezpieczniejszej z możliwych". Dziś szczepionkę przyjęli także m.in pielęgniarka oddziałowa drugiego oddziału zakaźnego Anna Jędra oraz dyrektor szpitala Janusz Jerzak.

Na rozpoczęciu akcji szczepień obecni byli wicemarszałek województwa dolnośląskiego Marcin Krzyżanowski oraz wojewoda Jarosław Obremski.

W niedzielę zaszczepionych zostało 25 pracowników szpitala, a od poniedziałku rozpocznie się szczepienie kolejnych 200 osób w tej lecznicy.

Szpital im. dr Alfreda Sokołowskiego w Wałbrzychu otrzymał w niedzielę 70 szczepionek. Pierwsi pracownicy już się zaszczepili. Wśród nich pani Helena, pielęgniarka na SORZE-e:

10 osób zostało w niedzielę zaszczepionych w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Legnicy. Szczepienia były również prowadzone w Wojewódzkim Centrum Szpitalnym Kotliny Jeleniogórskiej w Jeleniej Górze. Łącznie na Dolny Śląsk, jak informuje biuro prasowe wojewody dolnośląskiego, trafiło tysiąc dawek szczepionki przeciwko COVID19. Wicemarszałek województwa dolnośląskiego Marcin Krzyżanowski podkreślił, że rozpoczęcie szczepień daje nadzieję, że przyszły rok będzie rokiem lepszym. Dodał, że w najbliższych dniach również pozostałe lecznice zostaną objęte szczepieniami. "Szpital na Kamieńskiego czy szpital Marciniaka" - zapowiedział. - W najbliższych dniach do naszego regionu powinny trafić dawki dla kolejnych osób - dodaje wicemarszałek  Grzegorz Macko:

W województwie dolnośląskim jest łącznie 39 szpitali węzłowych.

ZOBACZ:

 

Element Serwisów Informacyjnych PAP
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Jarosłaf
2020-12-28 08:08:17
z adresu IP: (5.173.xxx.xxx)
Ocena: -1
Brytyjska agencja ds. regulacji leków (MHRA) ostrzega, by osoby, u których w przeszłości wystąpiła reakcja anafilaktyczna na lekarstwa, szczepienie lub żywność, nie przyjmowały szczepionki. MHRA sprecyzowała swe wcześniejsze ostrzeżenie, według którego osoby z silnymi skłonnościami do reakcji alergicznych nie powinny przyjmować szczepionki firmy Pfizer-BioNTech, czyli tej która jako pierwsza została zatwierdzona w UE. – Osoby, które w przeszłości miały anafilaksję w reakcji na szczepionkę, lekarstwa lub żywność, nie powinny przyjmować szczepionki Pfizer/BioNTech. Drugiej dawki nie należy podawać osobom, u których wystąpiła anafilaksja po podaniu pierwszej dawki tej szczepionki – napisała szefowa MHRA June Raine.
~Jarosłaf
2020-12-28 08:03:21
z adresu IP: (5.173.xxx.xxx)
Ocena: 3
Cały ten skandal opiera się na założeniu, że "szczepionka" jest mniejszym złem. Sęk w tym, że dla większości z nas koronawirus nie jest groźniejszy od grypy. Oczywiście, będziemy szantażowani z każdej strony, żeby się szczepić tym preparatem. A prof. Simon mógłby przyznać publicznie, że dostaje pieniądze na badania od Pfizera (razme z prof. Horbanem - WZW C) i że jego miłość do "szczepionki" nie jest bezinteresowna.
~Albert
2020-12-27 15:35:26
z adresu IP: (83.4.xxx.xxx)
Ocena: -6
Brawo Panie Dyrektorze i Rektorze, Wszyscy się muszą zaszczepić a w ciągu 6-8 miesięcy zaczniemy funkcjonować i żyć jak dawniej.Chyba nie jesteśmy aż tak głupim społeczeństwem żeby tego nie zrozumieć !!!
~Brak mózgu
2020-12-27 13:05:52
z adresu IP: (46.76.xxx.xxx)
Ocena: 9
Nic nie Boli
~Alojzy z domu Mucha
2020-12-27 12:35:22
z adresu IP: (78.9.xxx.xxx)
Ocena: 9
Głupota nigdy nie bolała, tak jak posiadanie ćwierci mózgu.
Reklama