Niewykorzystana szansa Śląska

Bartosz Tomczak | Utworzono: 2023-02-11 17:27
Niewykorzystana szansa Śląska - fot. slaskwroclaw.pl
fot. slaskwroclaw.pl

Przed spotkaniem trener Śląska Ivan Djurdjevic na konferencji prasowej powiedział, że sobotni mecz może być brzydki, bo sytuacja w tabeli sprawi, iż żadna z drużyn nie będzie chciała podjąć większego ryzyka. I na nieszczęście dla kibiców, się nie pomylił.

O pierwszej połowie można było powiedzieć tylko tyle, że została rozegrana. Śląsk na początku odważnie ruszył do przodu i kilka razy w polu karnym Korony zrobiło się gorąco, ale czystych sytuacji bramkowych brakowało. Bramkarz Marcel Zapytowski w tym okresie musiał interweniować właściwie tylko raz, kiedy z rzutu wolnego uderzył Erik Exposito.

Korona długo skupiała się głównie na obronie i szukała szans na kontratak. Z czasem ciężar gry przeniósł się do środkowej strefy, gdzie było dużo walki, ale momentami też dużo chaosu. W ostatnich minutach pierwszej połowy to goście uzyskali lekką przewagę, kilka razy groźnie dośrodkowali w pole karne i to by było na tyle.

Po zmianie stron nareszcie zaczęło się coś dziać ciekawego na boisku. Po stałym fragmencie gry wyśmienitą okazję miał Jewgienij Szykawka, ale trafił tylko w słupek, a dobitkę Jakuba Łukowskiego instynktownie odbił Rafał Leszczyński.

Goście zaczęli podchodzić wyżej pressingiem, po przejęciu piłki znacznie szybciej rozgrywali atak i momentami zmuszali rywali do chaotycznej obrony. Śląsk miał więcej miejsca na ataki, ale grał niedokładnie i nie oddawał w ogóle strzałów.

Jak już jednak gospodarze uderzyli, to trafili od razu do siatki. W polu karnym piłka trafiła do Diogo Verdaski, a ten przytomnie zgrał do Johna Yeboaha, który strzałem z kilku metrów zdobył gola. Długo trwała analiza całej sytuacji, ale arbiter nie zmienił już decyzji.

Korona rzuciła się do ataków i mogła szybko doprowadzić do remisu. Idealną okazję miał Łukowski, ale fantastyczną paradą popisał się ponownie Leszczyński. Kilka chwil później strzelał Szykawka, ale ponownie górą był bramkarz Śląska.

Goście atakowali i ich upór został nagrodzony. Łukasz Bejger zahaczył w polu karnym Dawida Błanika, który padł na murawę i sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Łukowski i było 1:1.

Korona próbowała pójść za ciosem, ale to Śląsk miał szansę na gola w ostatnich minutach. Wprowadzony kilka chwil wcześniej na boisko Cayetano Quintana uciekł obrońcom gości, wpadł w pole karne i huknął, ale Zapytowski zdołał odbić piłkę. Kilka chwil później sędzia gwizdnął po raz ostatni i oba zespoły mogły sobie dopisać po punkcie.

Śląsk Wrocław – Korona Kielce 1:1 (0:0)

Bramki: 1:0 John Yeboah (68), 1:1 Jakub Łukowski (87-karny).

Żółta kartka – Śląsk Wrocław: Erik Exposito, Konrad Poprawa; Korona Kielce: Piotr Malarczyk, Jakub Łukowski, Marcin Szpakowski.

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów: 5 224.

Śląsk Wrocław: Rafał Leszczyński – Diogo Verdasca, Konrad Poprawa, Łukasz Bejger (90+2. Daniel Gretarsson) – Martin Konczkowski, Patrick Olsen, Adrian Bukowski (57. Nahuel Leiva), Victor Garcia – Michał Rzuchowski (57. Dennis Jastrzembski), John Yeboah (86. Cayetano Quintana), Erik Exposito.

Korona Kielce: Marcel Zapytowski - Dominick Zator, Miłosz Trojak, Piotr Malarczyk (84. Dawid Błanik), Marius Briceag - Jacek Podgórski (69. Marcus Godinho), Marcin Szpakowski (46. Kyryło Petrow), Ronaldo Deaconu, Nono (69. Dalibor Takac), Jakub Łukowski - Jewgienij Szykawka (84. Bartosz Śpiączka).

Reklama

Komentarze (1)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Fan2023-02-11 20:19:14 z adresu IP: (91.90.xxx.xxx)
Śląsk gra jedna z najgorszych piłek w lidze!