Rozmowa dnia: Michał Mazur, prezes piłkarskiego Śląska Wrocław - Radio Wrocław

Rozmowa dnia: Michał Mazur, prezes piłkarskiego Śląska Wrocław

Robert Skrzyński
Robert Skrzyński, PL
| Rok temu, 2025-04-04, 07:41
Dodaj do Wykop.pl
Rozmowa dnia: Michał Mazur, prezes piłkarskiego Śląska Wrocław - Michał Mazur w studiu Radia Wrocław zaraz po przejęciu fotela prezesa w Śląsku Wrocław. Fot: Radio Wrocław
Michał Mazur w studiu Radia Wrocław zaraz po przejęciu fotela prezesa w Śląsku Wrocław. Fot: Radio Wrocław

W piątek o godzinie 8:30 gościem Rozmowy Dnia w Radiu Wrocław był Michał Mazur, prezes piłkarskiego Śląska Wrocław. W audycji rozmawialiśmy o szansach pierwszej drużyny na utrzymanie w ekstraklasie oraz o pierwszych tygodniach pracy nowego prezesa na tym stanowisku.

Posłuchaj audycji, którą prowadził Robert Skrzyński:

1.0x
00:00
00:00

 

Robert Skrzyński, Radio Wrocław: Dzień dobry. Gościem "Rozmowy Dnia" dzisiaj prezes piłkarskiego Śląska Wrocław, Michał Mazur. Dzień dobry panie prezesie.

Michał Mazur: Dzień dobry.

Ja się zastanawiam czy po tych wygranych meczach w Mielcu ze Stalą i Lechem tutaj śpi Pan już trochę lepiej, ale jeszcze nie całkiem dobrze?

Na pewno nastroje się poprawiły, więc i też ten dobrostan mój i nie tylko mój, bo zakładam, że i wszystkich pracowników klubu, no i kibiców się poprawił. Natomiast też chciałbym, żebyśmy tonowali te nastroje. Oczywiście bardzo nam te mecze pomogły. Wyniki to jedno, bo zaczynamy serię. Mam nadzieję, że będziemy kontynuować ją jak najdłużej. Tego nam brakowało w tym sezonie. Ale przede wszystkim gra poszła do góry. Natomiast punktowo trochę się poprawiło, ale jeśli chodzi o pozycję w lidze dalej jesteśmy w strefie spadkowej, więc na pewno nie możemy dopuścić do żadnego momentu rozprężenia, tylko musimy iść za ciosem.

Tak, bo to jest już ten bezpośredni kontakt i to na pewno czuć. Tak się zastanawiam, bo półtora miesiąca to ten czas, kiedy jest pan prezesem Śląska Wrocław. Co w tym czasie najbardziej pana zaskoczyło na plus w klubie, a co na minus?

Myślę, że po kilkunastu latach pracy w klubie to ciężko, żeby było cokolwiek...

Tak, był pan rzecznikiem prasowym, szefem ds. komunikacji, dyrektorem zarządzającym, czyli wszystko pan wiedział o klubie.

Można tak powiedzieć. No tak jak mówię, ciężko już zaskoczyć. Myślę, że też pan redaktor pracując tyle lat w Radiu Wrocław zna tutaj każdy kąt. Więc myślę, że takich zaskoczeń nie było. Może oprócz tego, że siłą rzeczy struktura spółki się troszeczkę zmieniła wraz z objęciem przeze mnie tej funkcji. Nie ma w tym momencie dyrektora zarządzającego, więc robię to samo, co robiłem wcześniej, plus doszły nowe obowiązki związane z byciem prezesem zarządu, więc z tego jest pewnie troszeczkę więcej niż się spodziewałem, ale absolutnie nie będę narzekał, wiedziałem na co się pisze, więc to nie jest żaden problem. In plus, no to przede wszystkim na pewno to, myślę, że nie miałem żadnych wątpliwości nigdy w tej kwestii, ale dobrze, że to tak mocno wybrzmiewa i że to jest tak mocno widoczne, czyli to jak okazuje się, jak ważnym klubem, jak ważną instytucją dla Wrocławia, dla jego mieszkańców, dla ludzi spoza Wrocławia jest Śląsk Wrocław. Ta wiara, która jest w naszych kibicach, to ich zaangażowanie, które się objawia właśnie w tej olbrzymiej frekwencji na naszym stadionie.

Mimo tego ostatniego miejsca.

Mimo ostatniego miejsca. W tym, że w ostatnich meczach wyjazdowych sektor kibiców gości, czyli sektor zajmowany przez kibiców Śląska, zapełniał się dosłownie do ostatniego miejsca. To jest coś, co bardzo buduje i coś, co nam daje nadzieję, wlewa wiarę w nasze serca, także piłkarzy, sztabu szkoleniowego i pokazuje, że po pierwsze jest sens w tym, co robimy, a po drugie, że po prostu Wrocław zwyczajnie zasługuje na tą ekstraklasę i musimy zrobić wszystko, żeby się utrzymać.

A jakieś przysłowiowe, że tak powiem, trupy z szafy prezesa wypadły? Jakieś rzeczy, o których pan nie miał pojęcia, albo których się pan nie spodziewał, które skomplikowały panu funkcjonowanie przez te półtora miesiąca?

Nie, ja się też nasłuchałem różnych historii spiskowych, ile tutaj powiedzmy jakichś lewych etatów w klubie, czy coś w tym stylu...

Zna pan wszystkich pracowników?

Tak, znam wszystkich pracowników, wszyscy pracują, wszyscy się dobrze wywiązują ze swoich obowiązków. No wiadomo, że sytuacja jest trudna, to ostatnie miejsce nie pomaga, więc są takie kwestie, które siłą rzeczy gdzieś nie były podopinane jeszcze, jak chociażby kwestia jakiejś zaległości względem piłkarzy, ale to na szczęście udało się w ostatnich dniach, tygodniach wyprostować, więc nie, takich przysłowiowych trupów w szafie nie znalazłem.

To były te zaległości jeszcze chyba za europejskie puchary. Udało się to wyprostować, czyli piłkarze nie mają w tym momencie żadnych zaległości?

Tak, nie ma żadnych zaległości. Doszliśmy do porozumienia z Radą Drużyny, więc też bardzo panom dziękuję za to, że byli otwarci na rozmowy i na argumenty moje i klubu. Więc premie za udział w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy zostały wypłacone. Wszystkie inne rzeczy płacimy na bieżąco. Mam nadzieję, że tak zostanie.

A jest przewidziana premia za utrzymanie w Ekstraklasie?

Absolutnie nie.

To jest obowiązek.

No właśnie, premia w moim odczuciu jest za sukces sportowy, utrzymanie się w ekstraklasie dla takiego klubu jak Śląsk Wrocław, przypomnę, aktualnego wicemistrza Polski, było nie było. To jest, tak jak pan powiedział, to jest obowiązek wynikający z kontraktu i też z jakiejś, zostawiając na boku kwestie finansowe, jakieś po prostu ze sportowej ambicji. Więc absolutnie czegoś takiego na pewno za mojej kadencji nie będzie.

19 milionów złotych to ta kwota, którą miasto w tym roku przeznacza na piłkarski Śląsk. To znaczy, że obecnie jak pan zagląda do klubowej kasy albo na klubowe konto, to się świeci na zielono, a nie na czerwono, tak?

To jest bardziej skomplikowany temat, bo to niestety nie jest...

Tylko na pierwszą drużynę.

Nawet nie chciałem odnosić się do kwestii związanych z tym, na co te pieniądze są przeznaczane, bo tak naprawdę w dużej mierze to dofinansowanie, które otrzymujemy z gminy Wrocław poprzez dokapitalizowanie, to my przede wszystkim wykorzystujemy na te wszystkie inne projekty, w cudzysłowie mniej profesjonalne, czyli niezwiązane z drużyną ekstraklasową. Natomiast mówiąc, że to jest bardziej skomplikowane, bardziej chodziło mi o to, że to nie jest sklep, gdzie codziennie są wpływy i wypływy. My mamy przychody jednak dosyć mocno rozbite i nieregularne związane z meczami. Teraz na przykład mamy dwa mecze z rzędu, więc siłą rzeczy...

Dzień meczowy, profity. Ale i wydatki na stadion.

I dokładnie, wydatki na stadion, wydatki na wszystkie takie rzeczy związane z organizacją meczu. Potem jak jest mecz wyjazdowy, to związane z wyjazdami, ale też te przychody wyglądają inaczej. Też mamy różnie umowy skonstruowane ze sponsorami. Czasami są to regularne wpłaty comiesięczne, czasami co kwartał. Ekstraklasa też płaci w takich nie do końca równych odstawach czasowych. Więc to jest bardziej skomplikowane zagadnienie związane z płynnością spółki.

Ale jest na zielono teraz.

Ale w tym momencie tak naprawdę jest dobrze. Wiadomo, że ta pewna niepewność związana z przyszłością pierwszej drużyny, czy będzie to Ekstraklasa, czy no niestety musimy rozpatrywać ze względu na pozycję w lidze ten czarny scenariusz, czyli pierwszą ligę, powoduje, że pewne rzeczy są w zawieszeniu i trudno też jest budować ten budżet na drugą połowę roku.

Panie prezesie, czy w przypadku utrzymania macie taki zapis w umowie z trenerem Simundżą, że możecie automatycznie ten kontrakt przedłużyć, czy ten kontrakt jest do końca sezonu i musicie siadać od początku do rozmów?

Kontrakt jest do końca sezonu. Trener dostał, niezależnie od tego jak się zakończy od strony sportowej ten sezon, konkretne zadanie, został wynajęty do konkretnego zadania. Cieszę się, że idzie mu realizacja tego zadania bardzo dobrze. Nie ma w umowie żadnego takiego zapisu. Natomiast zapewniliśmy sobie prawo takiej wyłączności.

Pierwokupu?

Można tak powiedzieć to w ten sposób, czyli do końca sezonu trener nie może rozmawiać z innym klubem tylko z nami, więc myślę, że jeszcze przyjdzie moment na to, żebyśmy usiedli i rozmawiali o przyszłości.

Trudno będzie utrzymać we Wrocławiu Assada Al-Hamlawi po tym, co robi w ostatnich meczach?

Powiem tak, mam nadzieję, że będziemy mieć taki problem, że będzie trudno, bo to będzie oznaczało, że będzie dalej strzelał bramki, które dadzą nam utrzymanie. Rzeczywiście świetny transfer, udał nam się. Czekaliśmy na takiego napastnika od odejścia Erika Exposito. Tutaj wielkie ukłony dla Rafała Grudzickiego i jego ekipy za znalezienia Assada. Też tutaj oczywiście chciałbym tonować nastroje, bo wiadomo, że to nie jest tak, że on będzie w każdym meczu strzelał bramki. Musimy też uważać żeby za bardzo nam tutaj nie odpłynął.

To jest chłopak twardo stąpający po ziemi, natomiast musimy pamiętać, że on przyszedł do nas z drugiej ligi szwedzkiej. Sam przyznawał po meczu z Lechem, że pierwszy raz w ogóle w karierze miał okazję grać przy tak dużej publiczności, więc tutaj też musimy bardzo dbać o to, żeby żeby ta głowa została w odpowiednim miejscu, choć tu akurat nie mam żadnych wątpliwości, bo tak jak mówię, to jest rozgarnięty chłopak, twardo stąpający po ziemi, wiedzący czego chce i też z trenerem takim, jaki jest Ante Šimundža, będzie mu na pewno łatwiej. Natomiast jeśli chodzi o utrzymanie zawodnika w przyszłym sezonie, znowu powiem, to zależy. Jeśli się utrzymamy, to karty są w naszym ręku, bo tak jest skonstruowany kontrakt.

Jest kwota odstępnego?

Nie ma żadnej kwoty odstępnego. Ona się pojawia w przypadku tej ewentualności, tego czarnego scenariusza (spadku do pierwszej ligi - przyp.red). Natomiast to jest bardzo dobrze skonstruowana dla klubu umowa i jeśli dojdzie do tego, to też z bardzo dużą korzyścią dla klubu i dla pierwszej drużyny.

Panie prezesie, na jakie pieniądze z tytułu praw telewizyjnych, bo to ważna część budżetu, może pan liczyć w Ekstraklasie, a na jakie musiałby pan liczyć w pierwszej lidze, bo ten budżet czy ten proces licencyjny musi pan konstruować trochę dwutorowo, bo dalej nie wiemy co będzie w nowym sezonie. Jest bliżej utrzymania, ale to utrzymanie nie jest jeszcze absolutnie zagwarantowane. Jaka jest różnica między tymi pieniędzmi, które klub dostaje jak gra w Ekstraklasie z tytułu chociażby praw telewizyjnych, a jak gra w pierwszej lidze?

Oczywiście przygotowuję się dwutorowo, tak jak pan powiedział. To byłoby nieodpowiedzialne z mojej strony, gdyby było inaczej. To, że planuję budżet na pierwszą ligę nie oznacza, że nie wierzę w utrzymanie, absolutnie. Na każdym kroku to podkreślam, zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz, do współpracowników, do piłkarzy, do sztabu szkoleniowego i cieszę się, że też zwrotka, którą otrzymuję z wewnątrz klubu jest taka sama. Natomiast jeśli chodzi o kwestie związane z przychodami, no to musimy sobie jasno powiedzieć, że pierwsza Liga to jest całkowita zmiana reguł gry. Absolutnie. I ten klub...

Mówił chyba prezes Miedzi Legnica, Tomasz Brusiło, że to jest dwa miliony złotych chociażby z tytułu telewizji.

Dokładnie tak. To są dwa miliony. Generalnie to jest wszystko w tych dwóch milionach, czyli telewizja, prawa sponsoringowe, które są scentralizowane na poziomie całej pierwszej Ligi. Więc płacone co kwartał po pół miliona, więc porównajmy to z kilkunastoma albo nawet kilkudziesięcioma milionami, które otrzymają kluby z ekstraklasy w zależności od miejsca.

Czyli to jest powiedzmy, nie wiem, dziesięć razy mniej, tak?

No co najmniej.

To jest lwia część budżetu jednak...

Bardzo duża, tak. Więc nie ukrywam, że czeka nas bardzo duże wyzwanie, żeby ten budżet poskładać po tym ewentualnym spadku. No i to też jest jeden z kolejnych argumentów przemawiających za tym, że jednak lepiej się utrzymać w Ekstraklasie.

A jak się pan zapatruje na to, że Śląsk mówi się o tym po raz kolejny, że może zostać sprzedany, a ciągle sprzedany nie jest to trochę w pana interesie, bo jakby Śląsk był sprzedany, przyszedłby nowy właściciel, to mógłby sobie swojego prezesa wsadzić na stołek.

Generalnie zawsze właściciel ma prawo do zmiany zarządu, więc myślę, że to nie ma znaczenia, czy właściciel się zmieni, czy zostanie ten sam. Zawsze istnieje takie prawdopodobieństwo i to jest całkowicie normalna rzecz i ja się nie przywiązuję do stanowisk. W tym konkretnym przykładzie prezesem się bywa, człowiekiem się jest i ja znam swoją wartość, dlatego zdecydowałem się...

Prywatyzacja, tak czy nie?

To nie jest moje zadanie. To jest pytanie do właściciela. Wiem, że w tym momencie jest tworzona wycena spółki. Wiem, że są przygotowane plany związane z kolejną próbą sprzedaży. Na pewno, jeśli miałbym jakoś swoje bardziej nawet prywatne zdanie wyrazić, a nie służbowe, to tylko bym zwrócił uwagę na to, że w ostatnim czasie mieliśmy w Polsce kilka nieco bardziej udanych prywatyzacji, raczej były mniej udane, więc na pewno jeśli to robić, to z głową tak, żeby za chwilę nie okazało się, że znowu będzie pukanie do gminy z prośbą o to, żeby jednak zająć się klubem, tak jak to miało miejsce kilkanaście lat temu, wtedy kiedy właśnie gmina Wrocław stała się właścicielem Śląska.

Panie prezesie, a jak wygląda sprawa tego centrum treningowego? Czy powstanie, kiedy powstanie, na jakim jesteśmy etapie, bo to bardzo ważna inwestycja, fundamentalna myślę i dla klubu i dla miasta.

Kluczowa inwestycja z punktu widzenia rozwoju klubu, z punktu widzenia rozwoju naszej Akademii. To jest jeden z takich tematów, za który się mocniej wziąłem przez te ostatnie półtora miesiąca. Został złożony wniosek o pozwolenie na budowę. Pracujemy nad tym, żeby to pozwolenie, zresztą takie są też zapisy w umowie ministerialnej, żeby uzyskać pozwolenie na budowę pierwszego etapu, czyli zadaszonego sztucznego boiska jeszcze w tym roku, żeby jak najszybciej rozpocząć budowę. Wtedy mam nadzieję, że też troszeczkę się odkorkuje, mówiąc kolokwialnie i w cudzysłowie ten temat, bo mamy też w zawieszeniu w Ministerstwie umowy na drugi etap tej inwestycji, czyli cztery naturalne boiska. No i sukcesywnie, krok po kroku...

Ile to wszystko będzie razem kosztowało?

Ciężko jest teraz powiedzieć, bo my przypomnę składaliśmy wniosek już ładnych kilka lat temu. Tamtej pory wydarzyło się bardzo dużo, więc my też celowo rozparcelowaliśmy ten projekt na kilka mniejszych projektów po to, żeby łatwiej było uzyskiwać dofinansowanie zarówno z ministerstwa, jak i wkład własny.

Czyli w tym roku jeszcze liczy pan na to, że pierwsza łopata będzie wbita?

Niekoniecznie musi być wbita w tym roku, natomiast pozwolenie na budowę musimy i powinniśmy uzyskać w tym roku i to już będzie dobry ruch we właściwym kierunku.

To jeszcze jedno panie prezesie. W sobotę mecz z Motorem Lublin. Kibice zaprzyjaźnieni. Będzie święto na trybunach. W Lublinie Śląsk przegrał 1-2 tracąc bramki w samej końcówce. Podstawowy cel to utrzymać tę serię wygranych meczów?

Oczywiście. Tak jak powiedziałem na początku, brakowało nam takiej serii kilku dobrych meczów z rzędu, a może nie tyle kilku dobrych, co kilku meczów z dobrymi rezultatami. Przypomnę chociażby mecz w Radomiu, gdzie straciliśmy prowadzenie w ostatnich sekundach z Pogonią. Też prowadziliśmy przez długi czas i jednak nie dowiedzieliśmy tego prowadzenia do końca. Mam nadzieję, że trzecie zwycięstwo z rzędu, co nam też pozwoli złapać jeszcze większy oddech. Serdecznie wszystkich kibiców zapraszam na stadion, bo naprawdę warto być z nami. Dzieją się świetne rzeczy na tym stadionie, duże emocje.

Już prawie 20 tysięcy biletów.

Dokładnie tak, więc zakładam, że pewnie tego wyniku frekwencyjnego z meczu z Lechem nie powtórzymy, ale to jakby nie ma większego w tym przypadku znaczenia. Najważniejsze jest, że Wrocław żyje Śląskiem, pokazuje to, że ten klub jest dla mieszkańców Wrocławia bardzo ważny.

A to spotkanie będziemy też relacjonować na antenie Radia Wrocław. Sobota, przypomnę, Śląsk Wrocław - Motor Lublin o godzinie 17.30. Prezes Piłkarskiego Śląska Michał Mazur był dzisiaj naszym gościem. Moglibyśmy pewnie długo jeszcze rozmawiać, ale czas jest nieubłagany. Bardzo dziękuję panie prezesie.

Bardzo dziękuję.

Robert Skrzyński. Do usłyszenia. 

Zobacz również: Mieszkańcy sześć lat czekają na Park Henrykowski. Co PKP chce otrzymać w zamian za kilkuhektarowy teren na Tarnogaju?