"Śmierdzi tak, że nie da się żyć". Mieszkańcy Stronia Śląskiego proszą o pomoc w sprawie oczyszczalni ścieków
"Śmierdzi tak, że nie da się żyć" - mówią mieszkańcy gminy Stronie Śląskie. Chodzi o awarię oczyszczalni ścieków uszkodzonej podczas ubiegłorocznej powodzi. Obiekt wizytował minister Marcin Kierwiński, wtedy też gmina z budżetu państwa otrzymała ponad 2 miliony złotych na naprawę urządzeń. Mieszkańcy proszą o pomoc:
- Bardzo śmierdzi, nie da rady spać, bo w nocy jest taki smród, że ciuchy nam w szafach śmierdzą. Przyjeżdżają turyści, tu jest stacja paliw. To turystów chcemy? Jak chcemy turystów, jak przyjeżdżają i mówią, że śmierdzi. Nie da się jeść, bo mamy odruchy wymiotne.
Sprawdź: Wałbrzych: Nawet kilka tysięcy dopłaty za ogrzewanie! Mieszkańcy budynków WTBS zbulwersowani
Wiceburmistrz: To jest kwestia kilkunastu tygodni
Lech Kawecki, wiceburmistrz Stronia Śląskiego, przyznaje, że w uszkodzonej w powodzi oczyszczalni doszło do awarii sitopiaskownika, odpowiadającego za mechaniczne oczyszczanie ścieków. Jest też awaria automatyki, która powinna zostać usunięta w ciągu dwóch tygodni. Przywrócenie pełnej sprawności oczyszczalni potrwa dłużej:
- Śmierdzi nam sama oczyszczalnia, szczególnie osad, który "zagniwa" przy tych wyższych temperaturach. Przywrócenie procesu biologicznego oczyszczania ścieków to nie jest czynność, którą da się zrobić w przeciągu kilku dni. Zakładając, że będziemy mieć sprawny sitopiaskownik i automatykę oczyszczalni, to jest kwestia na pewno kilkunastu tygodni.
O pomoc i szybsze rozwiązanie problemu apelują mieszkańcy. Głos w ich imieniu zabrała też radna Natalia Skierkowska:
- Mamy wrażenie, że trochę jednak się o nas zapomina. Problemy powodzian są gdzieś na drugim planie moim zdaniem. Apeluję do pana burmistrza i do pana prezesa, żeby może zwrócili się do rządu z prośbą o wsparcie.
Przeczytaj: "Góra znana w całej Polsce". Platforma widokowa na Sokoliku będzie znów otwarta dla turystów? Nadleśnictwo komentuje
Ciecz z oczyszczalni też powoduje fetor
Z oczyszczalni do Białej Lądeckiej wypływa ciecz, która również powoduje fetor, ale - jak zapewnił Lech Kawecki - nic nie zagraża środowisku i ludziom, co miały potwierdzić wykonane badania. Jak tłumaczy wiceburmistrz Stronia, awarii urządzenia odpowiadającego za gospodarkę osadem nikt się nie spodziewał:
- Sitopiaskownik ten nowy, który będziemy kupować, to jest zupełne zaskoczenie, bo tego się nie spodziewaliśmy i wiemy, że to będzie kwestia nawet 800 tysięcy złotych. Być może o te środki wystąpimy również w ramach usuwania skutków klęsk żywiołowych, czyli powodzi.
Jak przyznali Radiu Wrocław mieszkańcy, problem nieprzyjemnego zapachu towarzyszy im od 2012 roku, ale po powodzi nazywają to "katastrofą".
Na ten temat rozmawialiśmy z Jarosławem Wroną, reporterem Radia Wrocław, w popołudniowym programie Para dla Dolnego Śląska:
Polecamy: "Nie dam się zastraszyć". Podpalenie i wybite szyby u sołtys Starej Morawy. Chodzi o zbiorniki przeciwpowodziowe?
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


