Remis na pożegnanie piłkarskiej Ekstraklasy we Wrocławiu

Śląsk po poprzedniej kolejce oficjalnie spadł z Ekstraklasy. Na mecz z Jagiellonią najbardziej zagorzali fani przyszli ubrani na czarno, by zamanifestować swoją dezaprobatę wobec postawy piłkarzy w tym sezonie oraz osób zarządzających klubem.
Pierwszą groźną sytuacje stworzyli goście. W 7. minucie zagrana z głębi pola piłka trafiła do Jesusa Imaza, ale Hiszpan z sześciu metrów huknął nad poprzeczką. Minutę później po raz pierwszy musiał się wykazać Rafał Leszczyński. Bramkarz Śląska odbił piłkę po mocnym uderzeniu Afimico Pululu. Chwilę później Leszczyński znów pewnie interweniował, tym razem po strzale Imaza z 16 metrów.
Śląsk pierwszą okazję miał w 12. minucie. Jehor Macenko przeniósł piłkę nad poprzeczką po uderzeniu głową.
Po kwadransie gry wrocławianie mieli już pierwszy celny pierwszy strzał na swoim koncie. Płaskie uderzenie Mateusza Żukowskiego był jednak za słabe, by zaskoczyć Sławomira Abramowicza.
W 31. minucie Żukowski wypracował świetną okazję kolegom. Po świetnym rajdzie skrzydłowy WKS-u wpadł w pole karne i wystawił piłkę przed bramką do Buraka Ince i Assada Al-Hamlawiego, ale ci nie zdołali oddać strzału.
W 42. minucie o szczęściu mogli mówić gospodarze. Po rzucie rożnym dla Jagiellonii piłkę tuż obok słupka posłał Matusz Skrzypczak. Śląska zrewanżował się efektownym rajdem Buraka Ince. Turek minął kilku rywali w polu karnym, zwlekał jednak ze strzałem. Ostatecznie akcję sfinalizował Marc Llinares, ale uderzenie Hiszpana bez trudu obronił Abramowicz.
Pierwszą połowę zakończyła niecelna główka Piotra Samca-Talara.
ZOBACZ TEŻ: To była ostatnia szansa, by Śląsk został w Ekstraklasie. Lechia otrzymała licencję
2. część spotkania rozpoczęła się od dwóch dobrych akcji, bardzo aktywnego dziś, Żukowskiego. Najpierw Abramowiczowi w sukurs przyszedł słupek. Chwilę później po kolejnym strzale skrzydłowego Śląska i rykoszecie skutecznie interweniował bramkarz mistrza Polski.
Abramowicz był jednak bezradny w 54. minucie po indywidualnej akcji Jehora Macenko. Ukrainiec wbiegł w prawy sektor pola karnego gości i płaskim, precyzyjnym strzałem dał prowadzenie swojej drużynie.
Wrocławianie z prowadzenia cieszyli się tylko nieco ponad 10 minut. Jarosław Kubicki idealnym, prostopadłym podaniem obsłużył Jesusa Imaza, a Hiszpan posłał piłkę obok wychodzącego z bramki Leszczyńskiego.
Gol pobudził drużynę Adriana Siemieńca. W kolejnych minutach znów musiał wykazać się Rafał Leszczyński. Bramkarz Śląska pewnie obronił uderzenia Imaza, Pululu i Kristoffera Hansena.
Wrocławianie dopiero w 86. minucie zdołali oddać kolejny celny strzał na bramkę gości. Abramowicz bez trudu wyłapał piłkę uderzoną przez Jose Pozo.
Choć ostatnie dwa kwadranse upływały pod znakiem dużej przewagi piłkarzy z Białegostoku, to Śląsk mógł w samej końcówce przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W ostatnich sekundach doliczonego czasu gry po kontrze piłkę meczową miał Sylvester Jasper, ale rezerwowy WKS-u przegrał pojedynek ze Sławomirem Abramowiczem
Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok 1:1 (0:0)
Bramka: Jehor Macenko 54 - Jesus Imaz 66
Śląsk Wrocław: Rafał Leszczyński – Jehor Macenko (65. Tommaso Guercio), Serafin Szota, Aleksander Paluszek (83. Aleks Petkow), Marc Llinares - Burak Ince (72. Arnau Ortiz), Piotr Samiec-Talar, Jose Pozo, Tudor Baluta, Mateusz Żukowski (72. Sylvester Jasper) - Assad Al Hamlawi (83. Henrik Udahl).
Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz – Dusan Stojinovic, Mateusz Skrzypczak, Enzo Ebosse (79. Cezary Polak), Joao Moutinho - Leon Flach, Jarosław Kubicki, Miki Villar (46. Darko Churlinov), Jesus Imaz, Oskar Pietuszewski (55. Kristoffer Hansen) - Afimico Pululu.
Żółte kartki – Śląsk Wrocław: Arnau Ortiz; Jagiellonia Białystok: Joao Moutinho.
Sędzia: Karol Arys (Szczecin). Widzów: 20 393.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

