Karol wprawia kierowców w osłupienie. Koń z podchojnowskiej wsi to lokalna atrakcja. Zna go nawet policja

Karol - koń, który... sam wraca do domu. Na taką sytuację czasem natknąć się można w jednej z podchojnowskich wsi. Zdarza się bowiem, że gniady nie czekając na właściciela potrafi opuścić pastwisko i pojawić się w oddalonej o kilkaset metrów zagrodzie. Za każdym razem - gdy wchodzi na drogę - sprawdza czy nie zbliżają się auta.
- Zaraz on wróci. Poskubie sobie i wróci. Ja go rano o piątej wyprowadzam na pastwisko. On się tam pasie rano. A teraz już są muchy, to muszę go zabrać. No i go puściłem i on leci. Pójdzie do sąsiadów, ale pozagląda, że to nie tu i wraca do domu - wyjaśnia właściciel konia.
POLECAMY: Góra Ślęża, góra śmieci. Dlaczego hałdy odpadów wysypują się z pojemników i zalegają na szczycie?
Mieszkańcy wsi traktują Karola jak lokalną atrakcję. Zwierzę na widok nadjeżdżających aut zawsze zbliża się do krawędzi jezdni i zatrzymuje się. W tej miejscowości obowiązuje ograniczenie prędkości do 40 km/na godzinę. Właściciel Karola podkreśla, że jego pomocnik nigdy nie spowodował jakichkolwiek utrudnień w ruchu. Przeciwnie: na prostej drodze kierowcy zwalniają na tak nietypowy widok.
- Z pola uciekł i do domu ucieka. Nieraz z wozem nawet zdarzało się. On sobie chodnikiem prawie biegnie lewą stroną. Raz w roku... Tak jak widać - coś pięknego - mówi jeden z mieszkańców wsi.
Legniccy policjanci do sprawy podchodzą z wyrozumiałością. Zastrzegają jednak, że choć koń faktycznie przed wejściem na drogę sprawdza, czy nie nadjeżdżają pojazdy, to jednak właściciel zobowiązany jest do należytej opieki nad zwierzęciem.
- Mimo całego uroku takich sytuacji, bezpieczeństwo musi mieć priorytet - podkreśla kom. Jagoda Ekiert z legnickiej komendy policji. - Jeżeli patrol napotka takiego konia grzecznie wracającego do domu, to oczywiście nie zakładamy koniowi kajdanek, ale na pewno zwrócimy właścicielowi uwagę i przypomnimy, że bezpieczeństwo na drodze to nie tylko kwestia ludzi i pojazdów, ale także zwierzęcia. Lepiej dmuchać na zimne, niż jeśliby koń, lokalny bohater swojej wsi, spowodował zdarzenie tragiczne w skutkach - podkreśla.
Mieszkańcy wsi zapewniają, że samotne spacery konia po głównej drodze we wsi, to przypadki incydentalne. Karol nigdy nie spowodował utrudnień w ruchu, tym bardziej, że na prostej trasie kierowcy aut widzą go z daleka.
Czytaj także: Zamek Grodno do remontu. Obiekt jest bezpieczny, ale konieczne są naprawy. "To nie wpłynie na ruch turystyczny"
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

