12-letni Janek pomógł rannemu koledze. "Taki widok niejednego dorosłego wprawiłby w osłupienie"

Na pozór niegroźny upadek w świdnickim rowerowym parku umiejętności wymagał interwencji pogotowia. Pierwszy na pomoc ruszył 12-latek. - Świdnickie Pogotowie Ratunkowe postanowiło docenić chłopca - mówi Beata Szczepankowska, dyrektorka pogotowia:
- To jest taki mały bohater naszej lokalnej społeczności. Takie postawy warte są promowania, warte są naśladowania. Janek udzielił pomocy bardzo profesjonalnie swojemu koledze. Wokół krążyli, spacerowali ludzie dorośli, którzy nie podjęli pomocy.
Przeczytaj: Wrocławski Dworzec Główny wśród europejskiej elity. W tym rankingu pokonał stacje w Berlinie oraz Londynie
Janek zadzwonił na numer alarmowy i profesjonalnie naprowadził zespół ratownictwa na miejsce. Powiadomił też rodziców kolegi, a na końcu zadzwonił do swojej mamy:
- Kolega się wywrócił, złamał rękę no i po prostu mu pomogłem - złamanie otwarte dwóch kości w nadgarstku. Mnie ogólnie takie rzeczy nie brzydzą, ale troszkę się przestraszyłem, bo jednak jak ktoś łamie rękę na oczach to nie jest nic miłego.
- Mówiłam do Janka, że jeżeli nie jest w stanie na to patrzeć, może odejść na bok, ale on powiedział, że nie zostawi swojego kolegi. - wspomina Karolina Krawczyk, mama Janka.
"Ten widok niejednego dorosłego wprawi w osłupienie"
Otwarte złamanie nie przestraszyło Janka, który z dwójką innych nastolatków zdjął rower z kolegi i sprawnie wezwał pomoc - mówi Karolina Krawczyk, mama Janka:
- Jestem w szoku. To było złamanie otwarte, więc myślę że ten widok niejednego dorosłego wprawi w takie osłupienie, a mimo wszystko Janek nie spanikował. Jestem z niego bardzo, bardzo dumna. Tym bardziej, że zachował odpowiednią kolejność. Najpierw zadzwonił na 112, później zadzwonił do mamy chłopca, a potem poinformował nas.
Dorośli przechodzili obok bez reakcji
Taka pomoc jest dla medyków bezcenna. - Takie postawy trzeba promować - przyznaje Beata Szczepankowska, dyrektorka Pogotowia w Świdnicy:
- W takich momentach każda minuta jest ważna. To było w parku. Sama nazwa ulicy nie bardzo wskazywała na to w którym miejscu chłopcy się znajdują. Po wykonaniu telefonu do Janka bardzo szybko naprowadził ratowników we właściwe miejsce i pomoc została skutecznie udzielona.
Jak wspomina chłopiec - dorośli przechodnie nie zareagowali właściwie. Mimo krzyku z bólu - nikt nie zainteresował się chłopcami. Janek Krawczyk otrzymał od ratowników dyplom i drobne upominki.
Sprawdź: Gorące atrakcje na zakończenie wakacji. Startuje 9. Dolnośląski Festiwal Ognia w Wałbrzychu
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
