Awantura o... drobniaki? Ochotnicy pozyskali nowoczesny wóz, gmina nie chce go w swoich zasobach
Jedyny w całym województwie wóz do działań z wykorzystaniem dronów trafił do Ochotniczej Straży Pożarnej w Brochocinie. Wewnątrz pojazdu znajdują się niezbędne do prowadzenia i nadzorowania akcji sprzęty i systemy. Jak przekonują ochotnicy, taki wóz z powodzeniem sprawdzi się zarówno przy poszukiwaniach osób, jak i przy rozległych pożarach, na przykład składowisk odpadów. To takie mobilne centrum dowodzenia, które pozwala z jednego miejsca nadzorować akcje, ale także objąć zasięgiem spory obszar podczas działań kryzysowych.
Sprawdź: Emocje podczas konsultacji ws. tramwaju na Klecinę. Chodzi o planowaną przeprawę przez Ślęzę
Wójt gminy: Chodzi o finanse i brak miejsca w remizie
Tomasz Halikowski z OSP Brochocin podkreśla, że wóz udało się pozyskać dzięki wsparciu sponsorów i darczyńców:
- Pierwszy tego typu w naszym regionie, który ma za zadanie prowadzenie operacji lotniczych i ich nadzór. Chodzi o statki bezzałogowe. Jest to idealne wpisanie się w ustawę, która obowiązuje od początku roku, a jest to ustawa o naszych nowych zadaniach jako straży pożarnej, czyli o wspieraniu obrony cywilnej, sztabów kryzysowych.
Zdaniem ochotników tej radości nie podziela jednak wójt gminy Zagrodno. Wszystko dlatego, że złożyli wniosek do gminy o wpisanie pojazdu do zasobów gminnych, a komisja negatywnie zaopiniowała ten wniosek i teraz utrzymują go strażacy z OSP Brochocin. Jak wyjaśnił wójt, chodzi o finanse, a także o to, że w remizie brakuje miejsca na kolejny wóz. Nie ma też środków na rozbudowę obiektu. Piotr Janczyszyn podkreśla jednak, że to nie wynika z niechęci, ale chodzi o zdrowy rozsądek:
- To nie jest tak, że wójt nie chce, powiedział, że nie przyjmie, wójt nie wprowadzi. Wójt może wszystko wprowadzić, tylko wójt musi znaleźć źródło finansowania. Oni są stowarzyszeniem, różne działania mogą podejmować i przyjmować sprzęt - samochody, quady, nawet helikopter, jakby mieli uprawnienia i by im ktoś dał, to mogą sobie wprowadzić, ale trzeba to wszystko poukładać.
W regionie: Historyczna chwila dla kolei w Polsce. Wodorowa lokomotywa wjechała do Karpacza
Chodzi o kilkaset złotych miesięcznie?
Jak przekonuje włodarz gminy, wpisanie wozu w zasoby oznacza także jego ubezpieczenie i utrzymanie. Dziś wójt nie jest w stanie określić, o jakich środkach mowa. Zaznacza jednak, że na najbliższej komisji radni ponownie pochylą się nad wnioskiem OSP. Zdaniem ochotników to jednak awantura o... drobniaki. Szacują, że chodzi tu o zaledwie 4,5 tysiąca złotych rocznie. Mieszkańcy nie ukrywają, że decyzja wójta nieco ich dziwi:
- Niestety brakuje mi słów na to, nie rozumiem. Liczyłam na święto w gminie, szczerze mówiąc - na to, że będziemy przecinać wstęgę, będziemy świętować, że mamy super nowoczesny sprzęt tak naprawdę na skalę Polski, którym możemy się pochwalić, który wpłynie na poprawę bezpieczeństwa naszych mieszkańców.
Wójt Piotr Janczyszyn dodaje, że ochotnicy pozyskali wóz jako stowarzyszenie bez wcześniejszej konsultacji z gminą. Dlatego też prosi o czas na przeanalizowanie sprawy pod kątem finansowym. Wóz natomiast bez względu na decyzję gminy pozostaje w zasobach OSP Brochocin i jest już wykorzystywany do akcji.
Przeczytaj też: Urzędnicza przepychanka trwa, a remont drogi stoi. Mieszkańcy Brochocina: W końcu dojdzie do tragedii
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


