"43 lata mieliśmy zamknięte usta". Obchody Światowego Dnia Sybiraka we Wrocławiu
Wrocław po raz kolejny pamiętał o ofiarach sowieckiej agresji z 1939 roku i Sybirakach. Obchody rozpoczęła msza święta w ich intencji, a następnie przeniosły się pod pomnik „Zesłańcom Sybiru” na placu Staszica. Sybiracy podkreślali, że przez lata nie wolno było mówić o ich tragedii, a dziś najważniejsze jest, by kolejne pokolenia znały prawdę o wywózkach, Katyniu i powojennych represjach wobec żołnierzy podziemia:
- Do 1988 roku o naszym nieszczęściu, o wszystkich zbrodniach bolszewików nie wolno było mówić. 43 lata po wojnie, 43 lata po 1945 roku, gdzie Polska odzyskała niepodległość, mieliśmy usta zamknięte - mówił Ryszard Janosz, prezes Związku Sybiraków we Wrocławiu.
We Wrocławiu: Nielegalne wyścigi i drift zmorą mieszkańców Żernik. "Nikt nie jest w stanie nic z tym zrobić"
Pamięć o Sybirakach wciąż żyje we Wrocławiu
Podczas uroczystości przy pomniku najpierw odśpiewano hymn, następnie odbył się Apel Pamięci, salwa honorowa, modlitwa ekumeniczna i składanie kwiatów. Sybiracy i mieszkańcy miasta wspólnie przypomnieli tragiczne losy wywiezionych i zmarłych, pokazując, że pamięć o nich wciąż żyje we Wrocławiu:
- Pamięć o historii traci pamięć o tożsamości, a jesteśmy Polakami, więc powinniśmy pamiętać w każdej sytuacji również te tragiczne wydarzenia, które jednak wnoszą coś w naszą historię i pozwalają nam wyciągać z niej wnioski, które zapewnią nam lepszą przyszłość i pokojową przyszłość - podkreślał Stanisław Azarewicz, Sekretarz Zarządu Koła Nr 5 w Stowarzyszeniu Kombatantów Misji Pokojowych ONZ.
W uroczystości wzięli udział wojewoda dolnośląska Anna Żabka, wiceprzewodnicząca rady miejskiej Magdalena Razik-Trziszka, marszałek Paweł Gancarz oraz przedstawiciele Sybiraków i innych środowisk społecznych.
Przeczytaj też: To największa kolekcja piastowskich monet zebranych w jednym miejscu. Można ją zobaczyć w Legnicy
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


