Wrocław: Właścicielka ponad stuletniego buka nie może liczyć na pomoc miasta

Mimo deklaracji Urzędu Miejskiego Wrocławia o wspieraniu przyrody, właściciele posesji, na której rosną stare drzewa, nie mają prawa do pomocy w podstawowej opiece nad nimi. Przekonała się o tym wrocławianka z Borka, właścicielka ponad stuletniego buka. Wydział Środowiska odmówił jej pomocy w zabiegach pielęgnacyjnych nad drzewem. Mówi Małgorzata Demianowicz, dyrektor Wydziału Środowiska Urzędu Miejskiej:
- Kwestie związane z utrzymaniem drzew związane są z użytkowaniem nieruchomości i to jest kompetencja właściciela nieruchomości.
Jak mówi Magdalena Berezowska, z Fundacji Ekorozwoju, która pomaga właścicielce buka w ratowaniu drzewa, mniej problematyczne okazuje się jego wycięcie, niż zadbanie o jego kondycję:
- To, co mnie najbardziej zabolało w odpowiedzi, którą otrzymała mieszkanka z Urzędu Miejskiego, to właściwie sucha odpowiedź, powołanie się na przepisy, na artykuły, dlaczego miasto nie może sfinansować, i zero informacji na temat tego, co ta osoba może zrobić.
Rozwiązaniem mogłoby być ustanowienie buka pomnikiem przyrody, gdyby Wydział Środowiska, który opiniuje wnioski w tej kwestii kierowane do Rady Miejskiej, nie stał na stanowisku, że tylko zdrowym drzewom przysługuje opieka wynikająca z takiej ochrony prawnej:
- Drzewo musi odznaczać się dużą wartością przyrodniczą. Jeżeli drzewo ma posusz, duże ubytki, czyli złą kondycję zdrowotną, nie powinno kwalifikować się jako forma ochrony przyrody.
Żaden przepis nie stanowi jednak o tym, że gorsza kondycja drzewa uniemożliwia objęcie go pomnikową ochroną przyrody.
Przeczytaj także: Psy opanowały Wrocław. Tak wyglądał marsz czworonogów przez miasto
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
