Bezradność i obojętność systemu. Lekarka odmówiła stwierdzenia zgonu swojej pacjentki

Problemy rozpoczęły się po powrocie do domu z pracy. Pani Beata, około godziny 16.00 zauważyła, że jej teściowa nie żyje. Widząc śmierć bliskiej osoby, roztrzęsiona kobieta wybrała numer na pogotowie, gdzie skierowana została do lekarza rodzinnego. Lekarka POZ odmówiła przyjazdu, ponieważ musiała zająć się pacjentami i mogłaby dotrzeć na miejsce dopiero następnego dnia. Pani Beata, synowa zmarłej, musiała wezwać lekarza na wizytę prywatną:
- Moją rodzinę jeszcze stać na to, żeby te czterysta złotych wydać. To jest babcia nasza, ale inne osoby? Taka babulka jak jej mąż umrze to co zrobi?
Przeczytaj: Jest decyzja prokuratury w sprawie działek Morawieckiego. Kupił je od kościoła po zaniżonej cenie?
Mieszkanka kontaktowała się również z pogotowiem ratunkowym
Nie jest to odosobniony przypadek, a wszystko reguluje ustawa z 1959 roku, zgodnie z którą starosta ma obowiązek wyznaczenia lekarza koronera, ale nie ma wskazanego źródła finansowania. Przychodnia, w której pracuje lekarka i w której jednocześnie leczyła się zmarła kobieta, nie udzieliła nam komentarza. - Mieszkanka dzwoniła również do jeleniogórskiego pogotowia - mówi jego rzecznik, Piotr Bednarek:
- Osobami, które mogą stwierdzić zgon oraz wystawić kartę zgonu są lekarz udzielający świadczeń pacjentowi w ciągu ostatnich trzydziestu dni przed śmiercią lub kierownik zespołu ratownictwa medycznego, jeśli zgon pacjenta nastąpił w trakcie tzw. akcji medycznej.
"To częsta praktyka"
Jak twierdzi dyrektor szpitala, Sylwia Modrzyk, odsyłanie pacjentów to częsta praktyka wśród przychodni:
- W naszym regionie, to po pierwsze przychodnie nie zapewniają obecności lekarza do godziny osiemnastej i pacjenci chorzy, już nie mówiąc o stwierdzeniu zgonu, ale pacjenci chorzy czekają w naszej przychodni, żeby uruchomiła się nocna i świąteczna już od godziny 15-stej.
Posłuchaj relacji reportera Radia Wrocław, Macieja Ryłkiewicza:
W regionie: Budziszów Wielki: Zostawił paczkę pod marketem i odjechał. Ochroniarze podnieśli alarm. Co było w środku?
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

