Świeradów-Zdrój opanowany przez dziki, miasto zwołuje sztab kryzysowy. "One się czują jak u siebie"

Niszczą parki i boiska, buszują po hotelowych śmietnikach i sieją postrach wśród mieszkańców. Już w kwietniu br. informowaliśmy na portalu Radia Wrocław o tym, że w Świeradowie-Zdroju jest ogromny problem z dzikami, które opanowały miasto. - Zwierzęta w poszukiwaniu jedzenia schodzą nawet do centrum uzdrowiska i spacerują deptakiem - mówi zastępca burmistrza miasta Dorota Marek:
- Chodzą w biały dzień, ulicą Zdrojową, chodzą po ulicy Wyszyńskiego, przy szkole, przy przedszkolu. One się tu czują jak u siebie. To, że park jest zrujnowany, to nikomu nie zaszkodzi. Natomiast to, że mieszkańcy zgłaszają, że dziki atakują ludzi, to już nie jest dobrze.
"Jedynym rozwiązaniem jest zadbanie o higienę miasta"
U uzdrowisku zwołano posiedzenie sztabu kryzysowego, bo jak się okazuje, władze mają związane ręce. Dzików nie można ani przepłoszyć, ani odstrzelić. - Jedynym rozwiązaniem jest zadbanie o higienę miasta - przekonuje nadleśniczy Lubomir Leszczyński:
- Zabezpieczyć wszystkie kosze, nie dokarmiać zwierzyny na terenach miejskich – to jest podstawa. Od tego trzeba zacząć, żeby ta zwierzyna nie miała po co tu przychodzić do miasta.
Ważne jest również zamykanie furtek i bramek na terenach rekreacyjnych oraz przydomowych, by zwierzęta nie mogły się tam przedostawać.
Sprawdź: Żółta woda leci z kranów w Siechnicach, a jej ceny biją rekordy. Burmistrz: "Parametry są w normach"
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

