Wrocław: Pasażerowie dwóch samolotów czekali na odlot przez 5 godzin! "Nie wypuszczono ich"

Aktualizacja - 14 stycznia, godz. 16:00
Polskie biuro prasowe Ryanair przesłało do naszej redakcji oficjalne stanowisko firmy w sprawie opóźnienia lotu z Wrocławia do Alicante. Jego oryginał publikujemy poniżej:
This flight from Wroclaw to Alicante (13 Jan) was delayed due to adverse weather conditions at Wroclaw Airport which required the aircraft to be de-iced prior to departure.
Passengers remained on board during the delay in order to be ready to depart as soon as a slot was available, however this took longer than initially expected. After 1hr, crew opened the bars on board so that passengers could access snacks and refreshments.
This flight departed for Alicante (13 Jan) at 12:16pm local time.
Wcześniej pisaliśmy:
Zima utrudnia życie niektórym pasażerom wrocławskiego lotniska. Ponad pięć godzin spędzili w samolocie, czekając na odlot, pasażerowie linii Enter Air odlatujący na Wyspy Kanaryjskie. Podobnie o pięć godzin opóźniony jest odlot Ryanaira do Alicante w Hiszpanii. Informacje o opóźnieniu przekazał Radiu Wrocław członek rodziny pasażerów, którzy mieli rano odlecieć z Wrocławia.
Zamiast na Gran Canarię - pięć godzin siedzenia w samolocie
Według informacji naszego słuchacza, wśród pasażerów którzy od pięciu godzin siedzą w samolocie. samolotu na Gran Canarię, czuć nerwowość i poruszenie. - Podano kawę i herbatę, dzieciom zaproponowano możliwość zrobienia zdjęcia w kabinie pilotów ale nie wypuszczano pasażerów na terminal przez prawie 5 godzin - podkreślił nasz słuchacz.
Sama sytuacja jest jednak bardzo stresująca dla pasażerów lotu na Gran Canarię. - Mama była wyraźnie poruszona i zawiedziona, ale najbardziej się dziwiła, ze po remoncie takie rzeczy się dzieją. Że pomimo zimy, która trwa już ładne kilka dni, to nie zaopatrzono się w odpowiednią ilość płynu do odmrażania. Nikt nie jest pewnie zadowolony, że ma 5 godzin opóźnienia lecąc na wakacje - napisał nasz słuchacz. Jak dodaje, informacje o tym że brakło płynu do odladzania, przekazała pasażerom obsługa samolotu. Obydwa loty miały wystartować planowo o godz. 7.35, finalnie wzbiły się w powietrze ok. godz. 12.30.
Rzecznik lotniska tłumaczy: "Wyjaśniamy tę kwestię"
Jak informuje Bartosz Wiśniewski, rzecznik Portu Lotniczego Wrocław, przyczyną jest "nienaturalnie długi proces odladzania". - Na wrocławskim lotnisku to zewnętrzna firma odpowiada za odladzanie samolotów. Wyjaśniamy tę kwestię, rozmawiamy z podwykonawcą który zajmuje się odladzaniem samolotów, by wyjaśnił, dlaczego to tak długo trwało - powiedział Bartosz Wiśniewski z Portu Lotniczego Wrocław.
Dlaczego więc pasażerowie od ponad pięciu godzin musieli czekać w samolotach, a nie zostali zaproszeni ponownie do terminala? Jak tłumaczy Bartosz Wiśniewski, rzecznik wrocławskiego portu, decyzje o tym każdorazowo podejmuje kapitan samolotu oraz linia lotnicza. - Lotnisko nie ingeruje w ten proces - podkreślił Wiśniewski. Dwie godziny na start czekała maszyna SAS do Kopenhagi. Z półtoragodzinnym opóźnieniem poleciał Ryanair do Porto.
Przeczytaj również: Starosta karkonoski podrobił maturę? Krzysztof Wiśniewski pokazał dokumenty, jest ruch prokuratury
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

