Urzędniczka z Wąsosza przywłaszczyła 100 tys. złotych. Wymyśliła pracowników, którym... przyznała dotacje

Te pieniądze miały trafić do zakładów pracy jako dodatki dla stażystów. Jednak przez 11 miesięcy kradła je urzędniczka z Wąsosza k. Głogowa. Łącznie - ponad sto tysięcy złotych. Anna S. - inspektorka miejskiego referatu organizacyjnego - na początek potwierdziła w dokumentach istnienie przynajmniej czterech fikcyjnych firmy. - Potem przedstawiła serię wniosków na dotacje dla wymyślonych przez siebie osób i... zatwierdziła wypłaty - tłumaczy Liliana Łukasiewicz z legnickiej prokuratury:
- 13 razy złożyła wnioski w imieniu rzekomych podmiotów gospodarczych, które tak naprawdę nie istniały. Pani podawała w tych dokumentach rachunki bankowe, na które przelewane były pieniądze, a następnie ona - dysponując tymi rachunkami - przywłaszczyła te pieniądze pochodzące z wypłat.
Śledczy nie wykluczają kolejnych aktów oskarżenia
Zdaniem Liliany Łukasiewicz, rzeczniczki legnickiej prokuratury w tej aferze może być jednak więcej aktów oskarżenia:
- Prokurator wyłączył w tej sprawie materiały do odrębnego postępowania, mając na celu wyjaśnienie, czy nie doszło do niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych, którzy pracowali w tym urzędzie w Wąsoszu - między innymi przez burmistrza i bezpośredniego przełożonego pani, która dopuściła się tych przestępstw.
Śledczy jednocześnie podkreślają, że przestępczy mechanizm stosowany przez Annę S. został ujawniony w trakcie wewnętrznej kontroli w magistracie. To burmistrz powiadomił prokuraturę o przestępstwie, jakiego dopuściła się - dziś już była pracownica urzędu. 50-letnia Anna S. do tej pory cieszyła się nieposzlakowaną opinią. Kobieta nie przyznała się do winy i odmówiła składania zeznań.
Przeczytaj również: Chciał promować chrześcijański marsz, wysłał zdjęcie nagiej dziewczynki. Jest wyrok dla Andrzeja B.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

