Mieszkańcy chcą odwołania burmistrza Sobótki. Zebrali podpisy niezbędne do referendum

Coraz bliżej referendum w sprawie odwołania Mirosława Jarosza - burmistrza Sobótki - i całej rady miejskiej. Punktem zapalnym była ostatnia sesja miasta, podczas której radni za namową burmistrza zdecydowali się zaciągnąć pożyczkę na zakup dawnego hotelu Miś. Mają się tam przenieść urzędnicy, co nie podoba się niektórym mieszkańcom:
- Sobótka się obudziła, władza nas nie słucha, nie jest nam przychylna.
- Wie Pan co, to już nie chodzi o to, żeby burmistrz odszedł, tylko żeby podejmował decyzje transparentne dla wszystkich. Nie stawiał kłód pod nogi, zwłaszcza dla wiosek sąsiednich.
- Uważam, że powinno się ich wymienić dlatego, że są ludźmi, którzy nie powinni decydować sami o naszej przyszłości.
W tej chwili Komitet Referendalny w tej sprawie zebrał około 1300 podpisów. Aby przeprowadzić referendum, potrzeba ich 1000. Komitet chce zakończyć zbieranie w ten weekend i przekazać je do Komisarza Wyborczego. Ten ma 30 dni na przyjęcie bądź odrzucenie wniosku.
Sprawdź też: Odwilż na Dolnym Śląsku. Pogotowie przeciwpowodziowe w Bierutowie, stany ostrzegawcze w siedmiu miejscach
Akcja referendalna nie spędza snu z powiek burmistrza
Jak na razie cała akcja nie robi wrażenia na burmistrzu:
- Urząd Gminy z tego tytułu absolutnie nie pracuje inaczej. My mamy swoje zadania, kontynuujemy to, co żeśmy zaczęli dużo wcześniej, natomiast referendum jest z boku. Powiem szczerze - od czasu do czasu, jak docierają do mnie takie sygnały, to myślę o referendum. Natomiast nie jest to rzecz, która by zmieniła moje patrzenie, moje funkcjonowanie, absolutnie nie - mówi Mirosław Jarosz.

Zwolennicy odwołania obecnego włodarza miasta zarzucają mu między innymi brak przeprowadzenia konsultacji społecznych w sprawie zakupu dawnego hotelu.
W regionie: Ponad pół miliona kary dla świdnickiego szpitala. To sankcja po śmierci 30-letniej pacjentki
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


